Nikt w tę zbrodnię nie wierzył

Odpowiedz


To pytanie jest elementem zabezpieczającym przed automatycznym zamieszczaniem postów.
Emotikony
:buhaha: :polewka: :DD :D :glaski: :zlosliwiec: :ok: :oklaski: :dobani: ;P :wpieniony: :smutny: :mur: :puknijsie: :niewiem: :nununu: :grozi: ;) :szok: :dziekujaca: :flircik: :macha2: :wariat: :hello: :macha: :zacieram: :kwiaty: :kwiat2: :roza: :kwiat1: :glaska: :tuli: :zaloty: :wstyd1: :zawstydzona: :buziak: :calusek: :kawa: :'( :?: :zly: :serce: :kocham: :zmeczony: :mniam: :mysle: :orany: :fiu: :palka: :lanie: :zabawa: :pijemy: :szampan: :ksiadz: :) :plant: :slonko: :-) :roll: :ronsia: :klaniamsie: :pluje: :supero: :5: :barman: :melonik: :zla: :okulary2: :pa: :podskakuje: :wlosy: :kawisia: :pychota: :sadzone: :bluzga: :faceplam:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Nikt w tę zbrodnię nie wierzył

Re: Nikt w tę zbrodnię nie wierzył

#381640

autor: Ziu » niedziela 20 sie 2017, 10:53

To prawda.
Nigdy nie ustalono rzeczywistej liczby ofiar.
Rozkaz o którym mowa, miał na celu likwidację POW włącznie z wspierającymi, czyli około 200 tyś Polaków mieszkających podówczas na terenie ZSRR.
Sprawa się powoli rozwija. I dobrze, bo być może kolejna biała karta historii stanie się czytelna.
Być może.

Re: Nikt w tę zbrodnię nie wierzył

#377793

autor: PittsburghPhil » sobota 12 sie 2017, 10:42

I ja witam.
Tak naprawdę to nie udało się rzeczywistej liczby ofiar ustalić.
W tej akcji wymordowano nie tylko Polaków, byli i Rosjanie, część miała pecha polsko brzmiące nazwiska posiadać, Mordowano rodziny, likwidowano krąg znajomych. Nie zawsze zawracano sobie głowę ewidencją. Żydzi postanowili to co ich spotkało w interes przekształcić i okazało się ze całkiem skutecznie.
O Armeńczykach, później Polakach się nie wspomina.
Gdzieś czytałem że Jeżow odpowiada za utratę życia około 19 000 000 ludzi. Czy to jest realna liczba, zawyżona czy jeszcze zaniżona.
Przecież nawet ich własne ofiary z 2ww są skrajnie nieprecyzyjne. Mieli w szeregach swojej armii licznych żołnierzy nie figurujących w ewidencjach. Są historycy którzy dopuszczają nawet liczbę 46 000 000 zabitych Rosjan. Ale to i tak nic w porównaniu do 190 000 000 zabitych w wyniku działania partii komunistycznych.

Re: Nikt w tę zbrodnię nie wierzył

#377770

autor: Mamba » sobota 12 sie 2017, 10:11

PittsburghPhil pisze: sobota 12 sie 2017, 00:28 Fakt, jakimś cudem ta zbrodnia wpadła pod dywan. Albo została tam w odpowiednim czasie wepchnięta.
A i teraz, o dziwo nie jest jakoś dobitnie nagłaśniana.
materiałów na ten temat jest dość, ale to była zbrodnia przeciwko Polakom.
To narodowość była głównym powodem tych zdarzeń.
Likwidacja polskich szpiegów była tylko potrzebną "czapeczką" dla dokonania pospolitego ludobójstwa."Operacja Polska"
wielokrotnie przekroczyła liczbę pomordowanych w Katyniu... .
Jejku kogo widzą moje piękne oczy :)No witam pana :)To prawda sam Katyń to pikus w porównaniu z tym co wymordowali kacapy .Nawet jak podsumujemy ofiary z czasów Wojny z Niemcami razem z Katyniem , to trzeba dodać jeszcze dwa razy tyle ofiar wymordowanych przez bolszewicką zarazę . :D I jakoś nikt nie dopomina się za to zadośćuczynienia .Żydzi byli mordowani za swoja narodowość przez Niemców i do dzisiaj się nad sobą użalają a Polacy wymordowani za swoją narodowość przez bolszewików , to już jest norma .

Re: Nikt w tę zbrodnię nie wierzył

#377698

autor: PittsburghPhil » sobota 12 sie 2017, 00:28

Fakt, jakimś cudem ta zbrodnia wpadła pod dywan. Albo została tam w odpowiednim czasie wepchnięta.
A i teraz, o dziwo nie jest jakoś dobitnie nagłaśniana.
materiałów na ten temat jest dość, ale to była zbrodnia przeciwko Polakom.
To narodowość była głównym powodem tych zdarzeń.
Likwidacja polskich szpiegów była tylko potrzebną "czapeczką" dla dokonania pospolitego ludobójstwa."Operacja Polska"
wielokrotnie przekroczyła liczbę pomordowanych w Katyniu... .

Nikt w tę zbrodnię nie wierzył

#377387

autor: Mamba » piątek 11 sie 2017, 15:01

Nie wszyscy znają z pewnością tego typu fakty, i takie oblicze prawdziwej historii- więc polecam się zapoznać

W czasie operacji polskiej NKWD zamordowano ponad 100 tysięcy osób – mówi prezes IPN.
Rz: 80 lat temu szef sowieckiej bezpieki Nikołaj Jeżow podpisał rozkaz nr 00485, na mocy którego wydano wyrok na tysiące Polaków. Przez wiele lat była to zbrodnia nieco usunięta w cień. Dlaczego?

Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej: Wiedza na temat operacji antypolskiej NKWD – sowieckiej zbrodni przeciwko ludzkości z lat 1937–1938, jest niewielka poza środowiskiem historyków. Dlaczego? Trzeba przypomnieć, kim były ofiary. To byli Polacy, którzy mieszkali w Związku Sowieckim, w Moskwie, ówczesnym Leningradzie, potomkowie zesłańców osiedleni m.in. na Syberii, na ziemiach pozostałych poza granicą wytyczoną traktem ryskim z 1921 roku, czyli na terenach dzisiejszej Ukrainy i Białorusi, które przed rozbiorami wchodziły w skład Rzeczypospolitej. Szacuje się, że było to 1,3–1,5 mln naszych rodaków. Spośród nich zamordowano co najmniej 111 tys. – tyle było rozstrzelanych według oficjalnych statystyk NKWD, które często nie pokazywały wszystkich ofiar śmiertelnych. Nie prowadzono jednak dokładnych badań archiwalnych w Rosji, nikt nie przeglądał wszystkich akt. Niektórzy historycy szacują liczbę wymordowanych nawet na 200 tys. osób.

Informacje na ten temat były bardzo skromne?
Tak, ale docierały do polskiej ambasady w Moskwie. Możliwości przekazywania za granicę wiarygodnych informacji były wtedy ograniczone – pamiętajmy, że był to czas Wielkiego Terroru, ludzie się bali. Przeprowadzono ją równolegle do operacji antykułackiej, nie informując rodzin o losie aresztowanych. To fenomen – wymordować w największej tajemnicy setki tysięcy ludzi. Latami bliscy czekali na powrót skazanych, by użyć sformułowania z żargonu NKWD – na „dziesięć lat łagru bez prawa do korespondencji". Nikt wtedy nie wiedział, że to był synonim kary śmierci. A jeżeli nawet docierały jakieś wieści, to skala zbrodni wydawała się tak duża, że nie dawano tym informacjom wiary.

Tym bardziej, że lewicująca inteligencja gloryfikowała Związek Sowiecki?
Wielu zachodnich intelektualistów pozwoliło się uwieść sowieckiej propagandzie – gdy ludzi mordowano tysiącami, oni uczestniczyli w propagandowych wycieczkach do Moskwy. Hasła przysłoniły zbrodnie.

Ofiarami byli Polacy.
Operacja polska NKWD była jedną z wielu „operacji narodowościowych" zorganizowanych w trakcie Wielkiego Terroru. W podobny sposób zostali potraktowani przedstawiciele innych narodów, m.in. Niemcy, Litwini, Łotysze, Estończycy, Irańczycy, Afgańczycy. Była jednak najbardziej krwawą: Polaków zabijano 40 razy częściej niż innych obywateli ZSRS. Wynikało to także zapewne z osobistego stosunku Stalina do Polaków – w czasie wojny polsko-bolszewickiej poniósł sromotną klęskę pod Lwowem.

Polacy pozostali za granicą ryską cieszyli się początkowo pewną autonomią – utworzono dwa rejony narodowe – tzw. Marchlewszczyznę na sowieckiej Ukrainie i Dzierżyńszczyznę na Białorusi, zamieszkane w większości przez chłopów i potomków drobnej szlachty przywiązanych do ziemi oraz Kościoła. Gdy w 1929 roku w Sowietach rozpoczęto kolektywizację, opór przeciwko niej był silny. W chłopskich wystąpieniach w następnym roku uczestniczyło ponad 1,5 mln włościan. Nawet Wielki Głód nie złamał ludności polskiej, która broniła się przed przystąpieniem do kołchozów i przekształcenia w „wiejski proletariat". Warto pamiętać, że liczba kołchozów była kilkakrotnie mniejsza na terenach zamieszkanych przez Polaków.

Polacy nie poddali się zatem sowietyzacji?
Tak. Bronili własności, czyli ziemi, która dawała im niezależność, a siłę duchową czerpali z przywiązania do wiary. Przekreślone zostały zatem sowieckie plany, aby Marchlewszczyna i Dzierżyńszczyzna stały się kuźnią komunistycznych kadr. Zostały zlikwidowane, a ich mieszkańcy poddani eksterminacji. Stalin powiedział wtedy: „kopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud". Niszczone były całe wioski. Skala zbrodni była niebywała. Mordowano mężczyzn, potem zaś kobiety, którym odbierano dzieci. Całe rodziny aresztowanych zsyłano na mocy rozkazu Jeżowa najczęściej do Kazachstanu, gdzie umierali z głodu, chorób i ciężkiej pracy. Osierocone dzieci trafiały do „dietdomów", przy czym, zgodnie z tym rozkazem, starannie pilnowano, by nie zostały w rodzinnych stronach, rozdzielano siostry i braci. Nie było domu, z którego kogoś nie zabrano.

W jaki sposób byli mordowani?
Tak jak później, wiosną 1940 roku, w Katyniu. Strzałem w tył głowy, zwykle w piwnicy lokalnej placówki NKWD. Sprawcy najczęściej byli pijani.

W tych miejscach do dzisiaj mogą być szczątki Polaków?
Operacja polska NKWD to nie tylko masowe groby, o których dzisiaj wiemy: Kuropaty, Bykownia, Winnica, uroczysko Sandarmoch, cmentarz Lewaszowski w Petersburgu, Kommunarka, poligon Butowo w Moskwie, okolice Archangielska, Kołpaszewo. Groby ofiar są rozproszone, wielu z nich nigdy już zapewne nie odnajdziemy. Upraszczając nieco sprawę, można pokusić się o stwierdzenie, że tam, gdzie żyli Polacy, prowadzono operację polską – w całych Sowietach, w najmniejszych syberyjskich osadach.

Nie odnosi pan wrażenia, że II Rzeczpospolita o tych ofiarach zapomniała?
II Rzeczpospolita nie zdążyła się o nich upomnieć, bo w 1939 roku wybuchła wojna, która skalą kolejnych zbrodni – przesłoniła operację polską NKWD. Polski wywiad wiedział o masowych prześladowaniach Polaków od 1917 roku, państwo było jednak bezradne.

Gdyby wiedza na temat polskich ofiar Wielkiego Terroru była nagłośniona, być może Rosjanie nie odważyliby się dokonać mordu w Katyniu?
Gdy w Moskwie w 1923 roku skazano na kary więzienia kilkunastu polskich księży, a dwóch na karę śmierci, ks. Konstantego Budkiewicza i ks. abp. Jana Cieplaka, zdecydowana, ostra reakcja polskiego MSZ, protesty w wielu miastach z Warszawą na czele, interwencje stolic europejskich spowodowały po 72 godzinach zmianę wyroku i ks. abp Cieplak ocalił życie. Wkrótce udało się mu wrócić do Polski. Ofiary z lat 30. nie były tak znane.

Przypomnę, że Wielki Głód na Ukrainie, podczas którego umierało powoli kilka milionów osób, nie wywołała odpowiedniej reakcji wolnego świata.
Pion śledczy IPN próbuje m.in. ustalić losy ofiar, miejsca masowych mordów. Czy jest szansa na dojście do prawdy w sytuacji, gdy Rosja i Białoruś ignorują prośby o pomoc prawną w wyjaśnieniu tej i podobnych zbrodni, np. obławy augustowskiej? Gdy Rosja relatywizuje zbrodnię katyńską?
O prawdę zawsze się trzeba upominać i podejmować działania, by do niej dotrzeć. Niezależnie od przeszkód. Być może dzisiaj prace te nie przyniosą efektu, ale wiedzę trzeba gromadzić – nie wiemy, co stanie się za kilka lat, jeżeli sytuacja polityczna się zmieni. Musimy przekazać kolejnym pokoleniom również to tragiczne dziedzictwo – obok zbrodni katyńskiej i innych sowieckich.

Nadzieję dla nas niesie zainteresowanie wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tej zbrodni oraz mordów bolszewickich, szczególnie czasu Wielkiego Terroru, obywateli Rosji, i to nie tylko związanych ze stowarzyszeniem Memoriał. Także przez młode pokolenie, które chce budować Rosję na innych – nie totalitarnych – fundamentach.

Nie zapominajmy, że walka o prawdę o zbrodni katyńskiej trwała kilkadziesiąt lat. Naszymi wielkimi sprzymierzeńcami są Rosjanie, profesor Nikołaj Iwanow czy działacze stowarzyszenia Memoriał z Nikitą Pietrowem na czele.

Czy możemy liczyć na pomoc Ukrainy w sytuacji, gdy dialog z tym krajem znajduje się w impasie?
Relacje ukraińsko-polskie dotyczące upamiętnień i ekshumacji są bardzo złe, ale w sferze współpracy archiwalnej i naukowej dobre. To dzięki ukraińskim naukowcom i archiwistom zostały wydane przez IPN już w 2010 roku dokumenty dotyczące operacji polskiej NKWD na Ukrainie. Na tym polu nie ma żadnej blokady, przeciwnie – współpraca ta jest rozszerzana.
http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/his ... spartanntp

Na górę