Polska niepodległa, Polska romantyczna

Odpowiedz


To pytanie jest elementem zabezpieczającym przed automatycznym zamieszczaniem postów.
Emotikony
:buhaha: :polewka: :DD :D :glaski: :zlosliwiec: :ok: :oklaski: :dobani: ;P :wpieniony: :smutny: :mur: :puknijsie: :niewiem: :nununu: :grozi: ;) :szok: :dziekujaca: :flircik: :macha2: :wariat: :hello: :macha: :zacieram: :kwiaty: :kwiat2: :roza: :kwiat1: :glaska: :tuli: :zaloty: :wstyd1: :zawstydzona: :buziak: :calusek: :kawa: :'( :?: :zly: :serce: :kocham: :zmeczony: :mniam: :mysle: :orany: :fiu: :palka: :lanie: :zabawa: :pijemy: :szampan: :ksiadz: :) :plant: :slonko: :-) :roll: :ronsia: :klaniamsie: :pluje: :supero: :5: :barman: :melonik: :zla: :okulary2: :pa: :podskakuje: :wlosy: :kawisia: :pychota: :sadzone: :bluzga: :faceplam:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Polska niepodległa, Polska romantyczna

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna

#435346

autor: poldas » wtorek 12 gru 2017, 17:20

Dla użytkownika poldas historia nie może być jakąś "czarną magią". ponieważ on się nią interesuje.
Pasjonująca jest kwestia tego, że najlepsi mężowie stanu, wybitne osobowości z lat 20, 30, 40-ych ubiegłego wieku rządzili państwami z którymi nie byli związani bezpośrednio.
Największym ewenementem jest dla mnie Mannercheim.
Ten człowiek rządził Finlandią, a po fińsku gadać nie umiał na początku.
Szwedem był, a najlepiej gadał po rosyjsku.
Po polsku też umiał. Słabo, ale jednak.

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna

#435345

autor: poldas » wtorek 12 gru 2017, 17:20

Dla użytkownika poldas historia nie może być jakąś "czarną magią". ponieważ on się nią interesuje.
Pasjonująca jest kwestia tego, że najlepsi mężowie stanu, wybitne osobowości z lat 20, 30, 40-ych ubiegłego wieku rządzili państwami z którymi nie byli związani bezpośrednio.
Największym ewenementem jest dla mnie Mannercheim.
Ten człowiek rządził Finlandią, a po fińsku gadać nie umiał na początku.
Szwedem był, a najlepiej gadał po rosyjsku.
Po polsku też umiał. Słabo, ale jednak.

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna

#435202

autor: Mamba » wtorek 12 gru 2017, 12:30

poldas pisze: poniedziałek 11 gru 2017, 23:04 Może nie musiał.
Dwór w Sulejówku dostał w prezencie.
Jego jednak majątki nie interesowały.
Władza;
To tak. To właśnie go jarało.
Wyjątkowa osobowość.
W Europie to bym go mógł jedynie porównać z Karlem Gustawem Mannercheimem, Józefem Dżugaszwili i Adolfem Hitlerem.
Wkleiłeś coś powyżej w neta i tylko na tyle Ciebie było stać .W rozmowie własnymi słowami historia jest dla Ciebie czarną magią .
Wiec nie życzę sobie byc mnie obrażał w tej kwestii, bo dla mnie historia jest świętością :)
I nie obrażaj człowieka takimi porównaniami .Jesteś jedyna osobą na tym forum , któa ma tak płytką wiedze na jakikolwiek temat .

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna

#435092

autor: poldas » poniedziałek 11 gru 2017, 23:04

Może nie musiał.
Dwór w Sulejówku dostał w prezencie.
Jego jednak majątki nie interesowały.
Władza;
To tak. To właśnie go jarało.
Wyjątkowa osobowość.
W Europie to bym go mógł jedynie porównać z Karlem Gustawem Mannercheimem, Józefem Dżugaszwili i Adolfem Hitlerem.

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna

#434281

autor: gugu77 » niedziela 10 gru 2017, 11:27

Dziadek pod jednym wzgledem byl czlowiekiem wyjatkowym.
Byl totalnie bezinteresowny.
Nie krecil zadnych lodow na boczku.
Gardzil prywata.
Zarowno wowczas, jak i teraz prozno szukac w tym biednym kraiku takiego meza.

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna

#434238

autor: poldas » niedziela 10 gru 2017, 10:11

Teraz pozwolę sobie przejść do wspomnień samego Józefa Piłsudskiego;

"Cały dzień spędziłem na ulicy Moniuszki i starałem się, choć trochę, poorientować w sytuacji […] Przychodziły różne delegacje z mowami, odbywała się pod balkonem manifestacja, do której musiałem wychodzić. I to wszystko odbywało się po dzikich wrażeniach nagłego zwolnienia mnie z Magdeburga […] Kiedy wreszcie około godziny dziesiątej wieczorem zakazałem kogokolwiek wpuszczać do mnie i zastanowiłem się nad sytuacją, w której znalazłem się w stolicy Polski, w której panował Beseler, zdecydowałem natychmiast wyjechać z Warszawy."

Dlaczego tego nie zrobił?
Gdyż sytuacja zmieniła się diametralnie.
Doszło do powstania tzw. Rad Żołnierskich wśród wojsk niemieckich stacjonujących w Kongresówce, które szukały porozumienia, co do swego bezpiecznego powrotu wgłąb Niemiec. Oto cytat ze wspomnień samego Marszałka (Józefa Piłsudskiego);

"Broń, lokomotywy i wagony stanowiły w tym czasie takie precjoza, że warto było zagrać na tę umowę, której nawet z pewnością dotrzymać nie mogę. Pamiętałem dobrze swoje myśli w wagonie, pędzącym z Berlina do Warszawy i unoszącym mnie poprzedniej nocy z więzienia na swobodę i pamiętałem, jak jedną z najbardziej dokuczliwych dla mnie myśli była, że nas okupanci mogą zostawić bez jednej lokomotywy i bez jednego telefonu, czyniąc z nas prymitywy pod względem techniki życia. Nazajutrz rano dałem odpowiedź zgadzającą się na gwarancję."

Rozumiem tym samym aluzję Ziuka co do tramwaju i przystanków.
Ów "tramwaj" miał do Lublina pojechać; Ale Coś po drodze się wydarzyło.

Cytat:
"Piłsudski wysiadł z socjalistycznego tramwaju na przystanku "Niepodległość". Adolf Nowaczyński.

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna.

#434226

autor: Ktosia70 » niedziela 10 gru 2017, 09:16

PittsburghPhil pisze: niedziela 10 gru 2017, 02:37 Bohater tematu jest postacią tak charyzmatyczną jak kontrowersyjną. Ma swoje niewątpliwe zasługi ale i popełnione draństwa. Czy sprawy do dziś tajemnicą owiane. ( generał Zagórski... )
No i jego rola po roku 1922... już niestety gasnąca gwiazda marszałka.
Byl niewątpliwie utalentowanym wodzem ( pomimo faktu że autorem planu z /cudu nad Wisłą/ był gen Rozwadowski, jednak sukces przypisano marszałkowi... ot on plan gen. Rozwadowskiego zaakceptował i jako wódz, zebrał laury zwycięstwa. Podobnie było by, lecz z odwrotnym skutkiem, w wypadku klęski.
Temat arcyciekawy, godny interesującej debaty.
Ale nie powinien być wklejkami 1:1 profanowany.
Te świadczą raczej o niewiedzy i co gorsza ... o lenistwie, by te wiedzę posiąść i jako tako samemu do tematu się odnieść.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany, na silach się czuje... szkoda takiego tematu by przysypaly go pytania o obiady czy przepisy na naleśniki z marmuru. :wpieniony:


Poldas, twojego autorstwa są tylko te trzy słowa które powiększyłem i kolorku im dodałem.
Cała reszta jest skopiowana z internetu. (nawet ta część znajdująca się tuż pod powiększonymi słowami.
Czyli twoja myśl zawarta w wypowiedzi ... to są te trzy znamienite słowa.
poldas pisze: środa 06 gru 2017, 10:06
Coś tam wiem;
Tym bardziej gratuluje ci otrzymanego plusika z odpowiednim poparciem owego wyróżnienia.
I po co ten hejt? Skup się na temacie, a nie na tworzeniu powodów do awantur.

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna

#434222

autor: Yeti » niedziela 10 gru 2017, 09:05

Co do Marszałka to wydaje mnie się, że ówczesnym elitom politycznym podobnie jak w obecnych czasach brakowało ludzi samodzielnie myślących. Większość z jego ekipy bała się odpowiedzialności za swoje poczynania, a Marszałek tego się nie bał, w takim wypadku był jak najbardziej osobą odpowiednią na to stanowisko.
Należy nadmienić taki fakt, po zabójstwie pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza w wyniku śledztwa wyszło na światło dzienne, że ofiarą miał być Marszałek.
Wówczas J Piłsudski zrobił swoistą charakterystykę generalicji, według niej Rydz Śmigły absolutnie nie nadawał się na stanowisko Wodza Naczelnego. Właśnie największym mankamentem u niego było, brak umiejętności samodzielnego podejmowania ważnych decyzji, tą wadę wyraźnie wykazała Kampania wrześniowa 1939 r.

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna.

#434197

autor: PittsburghPhil » niedziela 10 gru 2017, 02:37

Bohater tematu jest postacią tak charyzmatyczną jak kontrowersyjną. Ma swoje niewątpliwe zasługi ale i popełnione draństwa. Czy sprawy do dziś tajemnicą owiane. ( generał Zagórski... )
No i jego rola po roku 1922... już niestety gasnąca gwiazda marszałka.
Byl niewątpliwie utalentowanym wodzem ( pomimo faktu że autorem planu z /cudu nad Wisłą/ był gen Rozwadowski, jednak sukces przypisano marszałkowi... ot on plan gen. Rozwadowskiego zaakceptował i jako wódz, zebrał laury zwycięstwa. Podobnie było by, lecz z odwrotnym skutkiem, w wypadku klęski.
Temat arcyciekawy, godny interesującej debaty.
Ale nie powinien być wklejkami 1:1 profanowany.
Te świadczą raczej o niewiedzy i co gorsza ... o lenistwie, by te wiedzę posiąść i jako tako samemu do tematu się odnieść.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany, na silach się czuje... szkoda takiego tematu by przysypaly go pytania o obiady czy przepisy na naleśniki z marmuru. :wpieniony:

poldas pisze: środa 06 gru 2017, 10:06
Mamba pisze: wtorek 05 gru 2017, 22:02
Została rozwiązana i nie wiem do czego zmierzasz w swoich słowach ??Ty pewnie sam tego nie wiesz :)
Coś tam wiem;
W nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. powstał historycznie pierwszy Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej w Lublinie z Ignacym Daszyńskim na czele. Był to rząd lewicowy, socjalistyczny, a w jego skład weszli też ludzie związani z Piłsudskim jak Wacław Sieroszewski, Edward Rydz-Śmigły. Przybyły do Warszawy, gdzie właśnie ujawniła się POW, która wspólnie z dowborczykami i młodzieżą akademicką przystąpiła do rozbrajania Niemców, Piłsudski chciał początkowo jechać do Lublina i włączyć się w prace tamtejszego rządu, ale przekonany przez ks. Lubomirskiego, że rząd należy tworzyć w Warszawie, wysłał telegram do Daszyńskiego i Rydza-Śmigłego z wezwaniem do stawienia się w stolicy.

11 listopada Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu naczelne dowództwo nad siłami zbrojnymi, a 14 listopada przejął on władzę cywilną. Rada Regencyjna uległa rozwiązaniu. 18 listopada powołany został rząd Jędrzeja Moraczewskiego.

Dwa dni wcześniej - 16 listopada - Piłsudski wystosował depeszę do państw Ententy, w której informował o powstaniu niepodległego państwa polskiego obejmującego wszystkie wyzwolone ziemie Polski. Polska zaistniała na arenie międzynarodowej.

"W lipcu 1917 r. nastąpiło aresztowanie Piłsudskiego, a w lipcu 1918 r. napisał on do mnie list, wykradziony mi zresztą później. Piłsudski w liście tym domagał się sądu nad nim, by wyjaśniono, za co jest aresztowany. Nie potrzebuję pana zapewniać, iż interweniowaliśmy bezustannie u władz niemieckich o zwolnienie Piłsudskiego, niestety, bezowocnie. Niemcy go uważali za swego niebezpiecznego wroga."
Jest to ciekawa uwaga o tyle, że sam Józef Piłsudski był przez niektórych (tego nie pomnę) uważany za niemieckiego, austriackiego i japońskiego agenta.
Ciąg dalszy powyższych wspomnień;
"10 listopada otrzymaliśmy wiadomość od Niemców, że Piłsudski nazajutrz przyjedzie do Warszawy. Rankiem 10 listopada pojechałem na kolej. Przybył tam również Adam Koc, stojący na czele POW, który też się jakoś o terminie przyjazdu komendanta dowiedział i karetę dla marszałka przygotował.

[…] Rewolucja już była zaczęta, wiadomość o abdykacji cesarza już do Warszawy dotarła, na dworcu panował jednak jeszcze porządek. Gdy Piłsudski wyszedł z wagonu z Sosnkowskim, podszedł do niego pierwszy Koc i coś mu zaraportował. Z kolei ja przywitałem się z marszałkiem i zaprosiłem go do siebie na herbatę. Wobec tego wsiadł do mej maszyny i pojechaliśmy na Frascati. Tam przedstawiłem Piłsudskiemu stan rzeczy, wyraziłem przekonanie, że powinien prędzej czy później objąć władzę w Warszawie. Piłsudski na to mi odpowiedział: >>Ja muszę pojechać do Lublina<< (7 listopada powstał rząd lubelski). Chciał nawet tam zaraz jechać, ja mu to odradzałem, tłumaczyłem, że jest to rząd jednostronny, partyjny. >>Jest to rząd mój, rząd moich przyjaciół<< - odpowiadał na to Piłsudski.

Na szczęście przewidując ten bieg wypadków, rano tego samego dnia wysłałem telegram do Koła Polskiego w Berlinie i do Komisji Likwidacyjnej w Krakowie wzywając przedstawicieli do Warszawy w celu utworzenia rządu narodowego i złożenia w jego ręce władzy przez Radę Regencyjną; uczyniłem to wprawdzie bez porozumienia z kolegami z Rady Regencyjnej, ale w przekonaniu, że oni to zaakceptują. Ten argument podziałał nieco na Piłsudskiego, dalej jednak na mój zarzut, iż rząd lubelski nie jest rządem ogólnonarodowym, ale partyjnym, odpowiadał; >>Tak, ale jest on na wolnej ziemi<<. - >>Panie Komendancie, mam przekonanie, że tu lada dzień ziemia będzie wolna<< – dowodziłem. >>No, ja zobaczę<< - mówił komendant.
Jakoż, gdy w parę godzin później odwoziłem komendanta na ulicę Moniuszki nr 2, na ulicy już zauważyliśmy pierwsze oznaki rewolucji: żołnierze niemieccy rozbrajali oficerów, przechodnie krzyczeli >>Niech żyje Polska<<. To najwięcej trafiło Piłsudskiemu do przekonania, tak że powiedział: >>Może być, że ja już nie pojadę do Lublina, ale tu Daszyńskiego sprowadzę<<. – I został.
- Teraz z kolei przez najbliższe trzy dni odbywało się przekazywanie władzy przez Radę Regencyjną Piłsudskiemu – ciągnie dalej ks. Zdzisław Lubomirski. – Konferowaliśmy nie na Zamku, ale w mieszkaniu regenta Ostrowskiego (który był chory), w pałacu Krasińskich przy Krakowskim Przedmieściu, tam gdzie dziś mieszka minister Beck. Trudno nam było zdecydować się na formę przelania władzy. Piłsudski śpieszył się i groził: >>No, jak nie wiecie, jak to zrobić, to ja pojadę do Wilna<<.

Wreszcie 14 listopada podpisaliśmy dokument. Z początku mieliśmy przekazać Piłsudskiemu tylko władzę wojskową, potem jednak przekazaliśmy mu całą władzę z zastrzeżeniem utworzenia rządu narodowego, w ręce którego władzę złoży. Nazajutrz, 15 listopada, Piłsudski powołał rząd ludowo-robotniczy Daszyńskiego, którego potem wobec silnej opozycji zastąpił Moraczewski. W związku z czym udałem się zaraz do Piłsudskiego, który mieszkał wówczas u Świrskiego na ul. Mokotowskiej i tam doszło między nami do b. ostrej wymiany zdań w sprawie utworzenia rządu Daszyńskiego. Rozstaliśmy się bardzo chłodno. Pod wieczór zjawił się u mnie Świrski – ciągnie książę – i w imieniu Piłsudskiego, mówiąc, że Piłsudski przyjedzie. Naturalnie, że jak najuprzejmiej wyraziłem zgodę. Gdy w niedługim czasie Piłsudski przyjechał, na powitanie oświadczył: >>Ja się uniosłem<<. >>Panie komendancie, ja już o tym nie myślę<< - odpowiedziałem. Wypiliśmy herbatę, rozmawialiśmy, Piłsudski przesiedział u mnie z półtorej godziny”."

Źródło - Wywiad z księciem Zdzisławem Lubomirskim – „Bunt Młodych” nr 11, 25 czerwca 1936 r.
Poldas, twojego autorstwa są tylko te trzy słowa które powiększyłem i kolorku im dodałem.
Cała reszta jest skopiowana z internetu. (nawet ta część znajdująca się tuż pod powiększonymi słowami.
Czyli twoja myśl zawarta w wypowiedzi ... to są te trzy znamienite słowa.
poldas pisze: środa 06 gru 2017, 10:06
Coś tam wiem;
Tym bardziej gratuluje ci otrzymanego plusika z odpowiednim poparciem owego wyróżnienia.
Załączniki
bbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbb.jpg
bbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbb.jpg (24.38 KiB) Przejrzano 590 razy

Re: Polska niepodległa, Polska romantyczna.

#432130

autor: poldas » środa 06 gru 2017, 10:06

Mamba pisze: wtorek 05 gru 2017, 22:02
poldas pisze: wtorek 05 gru 2017, 21:11 Co to ma być?
Józek dostał w Warszawie władzę na tacy od Rady Regencyjnej.
Wystarczyło jeszcze przekonać Daszyńskiego i odrodzona Polska była gotowa.
Została rozwiązana i nie wiem do czego zmierzasz w swoich słowach ??Ty pewnie sam tego nie wiesz :)
Coś tam wiem;
W nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. powstał historycznie pierwszy Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej w Lublinie z Ignacym Daszyńskim na czele. Był to rząd lewicowy, socjalistyczny, a w jego skład weszli też ludzie związani z Piłsudskim jak Wacław Sieroszewski, Edward Rydz-Śmigły. Przybyły do Warszawy, gdzie właśnie ujawniła się POW, która wspólnie z dowborczykami i młodzieżą akademicką przystąpiła do rozbrajania Niemców, Piłsudski chciał początkowo jechać do Lublina i włączyć się w prace tamtejszego rządu, ale przekonany przez ks. Lubomirskiego, że rząd należy tworzyć w Warszawie, wysłał telegram do Daszyńskiego i Rydza-Śmigłego z wezwaniem do stawienia się w stolicy.

11 listopada Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu naczelne dowództwo nad siłami zbrojnymi, a 14 listopada przejął on władzę cywilną. Rada Regencyjna uległa rozwiązaniu. 18 listopada powołany został rząd Jędrzeja Moraczewskiego.

Dwa dni wcześniej - 16 listopada - Piłsudski wystosował depeszę do państw Ententy, w której informował o powstaniu niepodległego państwa polskiego obejmującego wszystkie wyzwolone ziemie Polski. Polska zaistniała na arenie międzynarodowej.

"W lipcu 1917 r. nastąpiło aresztowanie Piłsudskiego, a w lipcu 1918 r. napisał on do mnie list, wykradziony mi zresztą później. Piłsudski w liście tym domagał się sądu nad nim, by wyjaśniono, za co jest aresztowany. Nie potrzebuję pana zapewniać, iż interweniowaliśmy bezustannie u władz niemieckich o zwolnienie Piłsudskiego, niestety, bezowocnie. Niemcy go uważali za swego niebezpiecznego wroga."
Jest to ciekawa uwaga o tyle, że sam Józef Piłsudski był przez niektórych (tego nie pomnę) uważany za niemieckiego, austriackiego i japońskiego agenta.
Ciąg dalszy powyższych wspomnień;
"10 listopada otrzymaliśmy wiadomość od Niemców, że Piłsudski nazajutrz przyjedzie do Warszawy. Rankiem 10 listopada pojechałem na kolej. Przybył tam również Adam Koc, stojący na czele POW, który też się jakoś o terminie przyjazdu komendanta dowiedział i karetę dla marszałka przygotował.

[…] Rewolucja już była zaczęta, wiadomość o abdykacji cesarza już do Warszawy dotarła, na dworcu panował jednak jeszcze porządek. Gdy Piłsudski wyszedł z wagonu z Sosnkowskim, podszedł do niego pierwszy Koc i coś mu zaraportował. Z kolei ja przywitałem się z marszałkiem i zaprosiłem go do siebie na herbatę. Wobec tego wsiadł do mej maszyny i pojechaliśmy na Frascati. Tam przedstawiłem Piłsudskiemu stan rzeczy, wyraziłem przekonanie, że powinien prędzej czy później objąć władzę w Warszawie. Piłsudski na to mi odpowiedział: >>Ja muszę pojechać do Lublina<< (7 listopada powstał rząd lubelski). Chciał nawet tam zaraz jechać, ja mu to odradzałem, tłumaczyłem, że jest to rząd jednostronny, partyjny. >>Jest to rząd mój, rząd moich przyjaciół<< - odpowiadał na to Piłsudski.

Na szczęście przewidując ten bieg wypadków, rano tego samego dnia wysłałem telegram do Koła Polskiego w Berlinie i do Komisji Likwidacyjnej w Krakowie wzywając przedstawicieli do Warszawy w celu utworzenia rządu narodowego i złożenia w jego ręce władzy przez Radę Regencyjną; uczyniłem to wprawdzie bez porozumienia z kolegami z Rady Regencyjnej, ale w przekonaniu, że oni to zaakceptują. Ten argument podziałał nieco na Piłsudskiego, dalej jednak na mój zarzut, iż rząd lubelski nie jest rządem ogólnonarodowym, ale partyjnym, odpowiadał; >>Tak, ale jest on na wolnej ziemi<<. - >>Panie Komendancie, mam przekonanie, że tu lada dzień ziemia będzie wolna<< – dowodziłem. >>No, ja zobaczę<< - mówił komendant.
Jakoż, gdy w parę godzin później odwoziłem komendanta na ulicę Moniuszki nr 2, na ulicy już zauważyliśmy pierwsze oznaki rewolucji: żołnierze niemieccy rozbrajali oficerów, przechodnie krzyczeli >>Niech żyje Polska<<. To najwięcej trafiło Piłsudskiemu do przekonania, tak że powiedział: >>Może być, że ja już nie pojadę do Lublina, ale tu Daszyńskiego sprowadzę<<. – I został.
- Teraz z kolei przez najbliższe trzy dni odbywało się przekazywanie władzy przez Radę Regencyjną Piłsudskiemu – ciągnie dalej ks. Zdzisław Lubomirski. – Konferowaliśmy nie na Zamku, ale w mieszkaniu regenta Ostrowskiego (który był chory), w pałacu Krasińskich przy Krakowskim Przedmieściu, tam gdzie dziś mieszka minister Beck. Trudno nam było zdecydować się na formę przelania władzy. Piłsudski śpieszył się i groził: >>No, jak nie wiecie, jak to zrobić, to ja pojadę do Wilna<<.

Wreszcie 14 listopada podpisaliśmy dokument. Z początku mieliśmy przekazać Piłsudskiemu tylko władzę wojskową, potem jednak przekazaliśmy mu całą władzę z zastrzeżeniem utworzenia rządu narodowego, w ręce którego władzę złoży. Nazajutrz, 15 listopada, Piłsudski powołał rząd ludowo-robotniczy Daszyńskiego, którego potem wobec silnej opozycji zastąpił Moraczewski. W związku z czym udałem się zaraz do Piłsudskiego, który mieszkał wówczas u Świrskiego na ul. Mokotowskiej i tam doszło między nami do b. ostrej wymiany zdań w sprawie utworzenia rządu Daszyńskiego. Rozstaliśmy się bardzo chłodno. Pod wieczór zjawił się u mnie Świrski – ciągnie książę – i w imieniu Piłsudskiego, mówiąc, że Piłsudski przyjedzie. Naturalnie, że jak najuprzejmiej wyraziłem zgodę. Gdy w niedługim czasie Piłsudski przyjechał, na powitanie oświadczył: >>Ja się uniosłem<<. >>Panie komendancie, ja już o tym nie myślę<< - odpowiedziałem. Wypiliśmy herbatę, rozmawialiśmy, Piłsudski przesiedział u mnie z półtorej godziny”."

Źródło - Wywiad z księciem Zdzisławem Lubomirskim – „Bunt Młodych” nr 11, 25 czerwca 1936 r.

Na górę