#502949
autor: Dier » czwartek 17 maja 2018, 12:45
Bogra pisze: środa 16 maja 2018, 20:15
Mój syn spotyka sie z kobietą, okazało sie ze ona jest starsza!
Kobieta ma az 40 lat, a mój syn tylko 35! Mój syn to kawaler, a ta kobieta nie da mi już wnuków. Dodatkowo mój syn nigdy nie chciał miec dzieci i mu nią ponoć dobrze.Jak mu wybić z głowy to szaleństwo, aby związał sie z dziewczyna maks 28 lat.
Wiem, ze matki mnie zrozumieją.
Czy ja dobrze rozumiem?
Ktoś nie chce aby koleś wiązał się z kobietą bo jest między nimi różnica wieku aż 5 lat,
a dwe linijki niżej pisze, żeby ten sam koleś szukał takiego związku, gdzie różnica wieku będzie ponad 7 lat?
Zastanawiam się, dlaczego w społeczeństwie panuje taki dziwny stereotyp, że facet powinien być starszy od swojej kobiety. Jakaś kryptopedofilia?
Chociaż tak z drugiej strony, przyznam, że coś w tym jest. Z mojego własnego osobistego doświadczenia stwierdzam, że kobiety cholernie szybko się starzeją. Nie fizycznie, ale emocjonalnie. Ja mam takiego pecha, że ile razy zdarzyło mi się (do tej pory było tego kilkanaście) związać z kobietą, zawsze była starsza, poza jednym przypadkiem, moją pierwszą, jeszcze w podstawówce. W skrajnym przypadku - starsza nawet 7 lat. I to była tragedia. Te baby były dla mnie za stare, wręcz absurdalnie za stare! Nie w sensie wyglądu, ale w sensie charakteru, zachowania. Zero energii, życia, spontaniczności, zaangażowania, najchętniej by tylko siedziały w domu i obiad gotowały. Nieustannie musiałem/muszę/będę musiał?/ wysłuchiwać, że "to już w tym wieku nie wypada", "tamto nie wypada", na każdą aktywność kręcą nosem, na każdy przejaw czegoś nieprzewidzianego reagują paniką i pędem do przywrócenia "normalności". Może takim niereformowalnym przypadkom od razu należałoby trumnę z garkuchnią kupić, to nie będą musiały się przeprowadzać kiedy już się przekręcą? Zastanawiam się tylko, czy to ja mam pecha i wiecznie trafiam na takie przypadki, czy to nie wynika z pecha i takich jest po prostu większość? Z tych moich doświadczeń wynika bowiem bardzo przykry obrazek: kobiety w większości są stare emocjonalnie. Już w bardzo młodym wieku robią się z nich emocjonalne babcie, które zatracają gdzieś całą energię życia i zamieniają w dostojne matrony, którym nic nie wypada. Przykre.
Może to jest powdem, dla którego faceci najczęściej szukają młodszych.
Ja to pisuję z męskiego punktu widzenia, może punkt widzenia kobiet jest dokładnie odwrotny - i to facetów w większości uznaje się za niedojrzałych, nie wiem. Wiem tylko, że zdecydowanie wolę być uznawany za niedojrzałego gówniarza niż za spróchniałego dziada.
[quote=Bogra post_id=502758 time=1526494534]
Mój syn spotyka sie z kobietą, okazało sie ze ona jest starsza!
Kobieta ma az 40 lat, a mój syn tylko 35! Mój syn to kawaler, a ta kobieta nie da mi już wnuków. Dodatkowo mój syn nigdy nie chciał miec dzieci i mu nią ponoć dobrze.Jak mu wybić z głowy to szaleństwo, aby związał sie z dziewczyna maks 28 lat.
Wiem, ze matki mnie zrozumieją.
[/quote]
Czy ja dobrze rozumiem?
Ktoś nie chce aby koleś wiązał się z kobietą bo jest między nimi różnica wieku aż 5 lat,
a dwe linijki niżej pisze, żeby ten sam koleś szukał takiego związku, gdzie różnica wieku będzie ponad 7 lat?
Zastanawiam się, dlaczego w społeczeństwie panuje taki dziwny stereotyp, że facet powinien być starszy od swojej kobiety. Jakaś kryptopedofilia?
Chociaż tak z drugiej strony, przyznam, że coś w tym jest. Z mojego własnego osobistego doświadczenia stwierdzam, że kobiety cholernie szybko się starzeją. Nie fizycznie, ale emocjonalnie. Ja mam takiego pecha, że ile razy zdarzyło mi się (do tej pory było tego kilkanaście) związać z kobietą, zawsze była starsza, poza jednym przypadkiem, moją pierwszą, jeszcze w podstawówce. W skrajnym przypadku - starsza nawet 7 lat. I to była tragedia. Te baby były dla mnie za stare, wręcz absurdalnie za stare! Nie w sensie wyglądu, ale w sensie charakteru, zachowania. Zero energii, życia, spontaniczności, zaangażowania, najchętniej by tylko siedziały w domu i obiad gotowały. Nieustannie musiałem/muszę/będę musiał?/ wysłuchiwać, że "to już w tym wieku nie wypada", "tamto nie wypada", na każdą aktywność kręcą nosem, na każdy przejaw czegoś nieprzewidzianego reagują paniką i pędem do przywrócenia "normalności". Może takim niereformowalnym przypadkom od razu należałoby trumnę z garkuchnią kupić, to nie będą musiały się przeprowadzać kiedy już się przekręcą? Zastanawiam się tylko, czy to ja mam pecha i wiecznie trafiam na takie przypadki, czy to nie wynika z pecha i takich jest po prostu większość? Z tych moich doświadczeń wynika bowiem bardzo przykry obrazek: kobiety w większości są stare emocjonalnie. Już w bardzo młodym wieku robią się z nich emocjonalne babcie, które zatracają gdzieś całą energię życia i zamieniają w dostojne matrony, którym nic nie wypada. Przykre.
Może to jest powdem, dla którego faceci najczęściej szukają młodszych.
Ja to pisuję z męskiego punktu widzenia, może punkt widzenia kobiet jest dokładnie odwrotny - i to facetów w większości uznaje się za niedojrzałych, nie wiem. Wiem tylko, że zdecydowanie wolę być uznawany za niedojrzałego gówniarza niż za spróchniałego dziada.