#618064
autor: imn[a]min » środa 09 sty 2019, 15:58
W tym sensie lepiej, bo jak Sanepid robił kontrolę, to przynajmniej była ona w miarę jawna i nie zamiatano tego pod dywan. Stosowano mniej chemii w żywości, przez co była ona zdrowsza. Dziś lobby producentów żywności sponsoruje polityków, a Ci wydają ustawy zgodne z ich wolą, by to co było dawniej zakazane jako trucizna, dziś już nią nie jest i stosuje się ją w produkcji żywności.
Cóż z tego zatem, iż produkcja tych win obecnie jest bardziej sterylna, jak owoce do ich produkcji skażone są masami oprysków, co przedostaje się do tychże win. Dawniej to jedynie były związki siarki.
P.S. Z tych win dobry jest bimber. Mnie z 3 butelek 0,7 wychodziło 0,5 litra bimberku po 1 destylacji. Cały syf zostawał w parowniku a alkohol z posmakiem owocowym skraplał się gdzie indziej. A I JESZCZE JEDNO - teraz już wiem czemu jedno wino "kopało" a inne było niczym kompot. Po prostu, jak wylatują z nalewaka butelki z winem o temperaturze 75 st. C. to czasami pracownice na linii produkcyjnej nie nadążały nabić korka na butelkę i co jakiś czas zdarzało się że jedno wino leciało przez taśmę kilkadziesiąt metrów bez korka, a to wystarczyło by odparował alkohol. Zanim dotarło do pakowarki, to ktoś w końcu nabijał ten korek.
W tym sensie lepiej, bo jak Sanepid robił kontrolę, to przynajmniej była ona w miarę jawna i nie zamiatano tego pod dywan. Stosowano mniej chemii w żywości, przez co była ona zdrowsza. Dziś lobby producentów żywności sponsoruje polityków, a Ci wydają ustawy zgodne z ich wolą, by to co było dawniej zakazane jako trucizna, dziś już nią nie jest i stosuje się ją w produkcji żywności.
Cóż z tego zatem, iż produkcja tych win obecnie jest bardziej sterylna, jak owoce do ich produkcji skażone są masami oprysków, co przedostaje się do tychże win. Dawniej to jedynie były związki siarki.
P.S. Z tych win dobry jest bimber. Mnie z 3 butelek 0,7 wychodziło 0,5 litra bimberku po 1 destylacji. Cały syf zostawał w parowniku a alkohol z posmakiem owocowym skraplał się gdzie indziej. A I JESZCZE JEDNO - teraz już wiem czemu jedno wino "kopało" a inne było niczym kompot. Po prostu, jak wylatują z nalewaka butelki z winem o temperaturze 75 st. C. to czasami pracownice na linii produkcyjnej nie nadążały nabić korka na butelkę i co jakiś czas zdarzało się że jedno wino leciało przez taśmę kilkadziesiąt metrów bez korka, a to wystarczyło by odparował alkohol. Zanim dotarło do pakowarki, to ktoś w końcu nabijał ten korek.