#654978
autor: zerocin » czwartek 09 maja 2019, 19:07
Belial pisze: czwartek 09 maja 2019, 10:55T-34 wygrały tylko dlatego że Rosjanie ich tyle wyprodukowali a Niemcy nie nadążali ich niszczyć. W sumie T-34 to była jeżdżąca trumna z wieloma defektami, nieprzemyślanymi rozwiązaniami.Np. radio miały tylko wozy dowódców drużyn czy plutonów, wieża była ciasna i mieściła tylko dowódcę itd. Nieco lepiej przedstawiał się T-34-85 ale też ustepował niemieckim panterom i Tygrysom.Wygladało to dużo inaczej niż w Czterech Pancernych
No, rzeczywiście jesteś złośliwy.
T-34 był bardzo dobrą maszyną przede wszystkim dlatego, że był łatwy w produkcji i prosty w konstrukcji, dzięki czemu w 1943 roku na jednego doskonałego Tygrysa opuszczającego niemieckie fabryki przypadały cztery T-34 opuszczające rosyjskie taśmy montażowe. Kłopoty z radiem nie dotyczyły tylko T-34, ale wszystkich rosyjskich wojsk pancernych, które w początkowej fazie wojny w ogóle były pozbawione takiej formy komunikacji.
Natomiast maszyna ogólnie była dobrze pomyślana. Była zwrotna i szybka, a jej niezawodny silnik wykorzystywany był jeszcze w latach 70-tych XX wieku w T-75. Świetnie zaprojektowane gąsienice pozwalały poruszać się jej praktycznie w każdym terenie, niemieckie czołgi tak dobrze sobie z tym nie radziły. Pochylony przedni pancerz, od którego pociski odbijały się pod kątem, to było rozwiązanie nowatorskie - nikt wcześniej na taki pomysł nie wpadł. Także wieżyczkę zaprojektowano z odpowiednim zapasem miejsca, co umożliwiło później zainstalowanie potężniejszego działa bez konieczności przeprojektowywania całego czołgu.
Cóż, tamta wojna dowiodła, że ilość jest ważniejsza niż jakość. Tygrys ze swojej znakomitej armaty mógł zniszczyć T-34 z odległości 3 km. T-34, by zniszczyć Tygrysa, musiał się do niego zbliżyć na co najmniej 1200 m. Ale Tygrysów Niemcy mieli mało, Rosjanie T-34 całe setki. I tak wygrywali z Niemcami głównie przewagą liczebną, ale też - jak pod Kurskiem - sprytnie wykorzystując warunki terenowe.
[quote=Belial post_id=654867 time=1557392121 user_id=127]T-34 wygrały tylko dlatego że Rosjanie ich tyle wyprodukowali a Niemcy nie nadążali ich niszczyć. W sumie T-34 to była jeżdżąca trumna z wieloma defektami, nieprzemyślanymi rozwiązaniami.Np. radio miały tylko wozy dowódców drużyn czy plutonów, wieża była ciasna i mieściła tylko dowódcę itd. Nieco lepiej przedstawiał się T-34-85 ale też ustepował niemieckim panterom i Tygrysom.Wygladało to dużo inaczej niż w Czterech Pancernych :zlosliwiec: [/quote]No, rzeczywiście jesteś złośliwy.
T-34 był bardzo dobrą maszyną przede wszystkim dlatego, że był łatwy w produkcji i prosty w konstrukcji, dzięki czemu w 1943 roku na jednego doskonałego Tygrysa opuszczającego niemieckie fabryki przypadały cztery T-34 opuszczające rosyjskie taśmy montażowe. Kłopoty z radiem nie dotyczyły tylko T-34, ale wszystkich rosyjskich wojsk pancernych, które w początkowej fazie wojny w ogóle były pozbawione takiej formy komunikacji.
Natomiast maszyna ogólnie była dobrze pomyślana. Była zwrotna i szybka, a jej niezawodny silnik wykorzystywany był jeszcze w latach 70-tych XX wieku w T-75. Świetnie zaprojektowane gąsienice pozwalały poruszać się jej praktycznie w każdym terenie, niemieckie czołgi tak dobrze sobie z tym nie radziły. Pochylony przedni pancerz, od którego pociski odbijały się pod kątem, to było rozwiązanie nowatorskie - nikt wcześniej na taki pomysł nie wpadł. Także wieżyczkę zaprojektowano z odpowiednim zapasem miejsca, co umożliwiło później zainstalowanie potężniejszego działa bez konieczności przeprojektowywania całego czołgu.
Cóż, tamta wojna dowiodła, że ilość jest ważniejsza niż jakość. Tygrys ze swojej znakomitej armaty mógł zniszczyć T-34 z odległości 3 km. T-34, by zniszczyć Tygrysa, musiał się do niego zbliżyć na co najmniej 1200 m. Ale Tygrysów Niemcy mieli mało, Rosjanie T-34 całe setki. I tak wygrywali z Niemcami głównie przewagą liczebną, ale też - jak pod Kurskiem - sprytnie wykorzystując warunki terenowe.