#744842
autor: zerocin » wtorek 04 sie 2020, 19:13
krat1 pisze: wtorek 04 sie 2020, 18:47Zapytam. Czy te wszystkie problemy miałyby znaczenie wtedy gdyby Powstanie skończyłoby się tym, że już w sierpniu do powstańczej Warszawy wkroczyłyby wojska radzieckie, wyzwoliły miasto, uchroniłyby przed zburzeniem i wybiciem ludności cywilnej? Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie, a będziesz wiedział dlaczego piszę to co piszę. Próbujesz za klęskę miasta co poległo na ołtarzu geopolityki obarczyć tych co masz pod ręką.
Moja odpowiedź jest taka: w tak zorganizowanej akcji zbrojnej nie było możliwości, by radzieckie wojska weszły do Warszawy w sierpniu.
Aby to było możliwe, należało tę akcje przeprowadzić inaczej, przede wszystkim opanować mosty. Wtedy Rokossowski dostałby do ręki mocny argument - pamiętajmy, że on sam był warszawiakiem, a na lewym brzegu Wisły w mieście pozostawała jego rodzona siostra, która też wzięła udział w Powstaniu. Rokossowski dobrze wiedział co się dzieje w mieście, od szpiegów tu się roiło, ale miał też powód osobisty, by przyjść miastu z pomocą. Zresztą chciał to zrobić. Wiemy, że meldował do Stalina o sytuacji. Najpierw opracował jeden plan pomocy, Stalin nie zareagował. Po czym drugi, też brak reakcji wodza. Gdyby jednak miał w ręku argument w postaci informacji o opanowanych przeprawach, mógłby decyzję podjąć samodzielnie, bo mieściło się to w ramach operacji warszawskiej. Nawet później, kiedy Stalin rozkazał mu posłać na lewy brzeg Wisły "berlingowców" próbował zmienić tę decyzję - argumentował, że ma do dyspozycji cały pułk wypoczętych ludzi, wśród których byli weterani Stalingradu, specjaliści od walk ulicznych, którzy mogliby naprawdę pomóc walczącym, są na to dokumenty. Tymczasem "berlingowcy", wśród których byli chłopi tylko co zaciągnięci w kamasze, popadali jak muchy.
Nie potrafię wiele dobrego powiedzieć o Rokossowskim, ale ze znanych dokumentów wynika, że on naprawdę chciał pomóc i namolnie męczył Stalina, by coś dla Warszawy zrobić. W końcu wódz miał już tego dosyć i przeniósł go na Front Północny.
[quote=krat1 post_id=744839 time=1596559673 user_id=535]Zapytam. Czy te wszystkie problemy miałyby znaczenie wtedy gdyby Powstanie skończyłoby się tym, że już w sierpniu do powstańczej Warszawy wkroczyłyby wojska radzieckie, wyzwoliły miasto, uchroniłyby przed zburzeniem i wybiciem ludności cywilnej? Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie, a będziesz wiedział dlaczego piszę to co piszę. Próbujesz za klęskę miasta co poległo na ołtarzu geopolityki obarczyć tych co masz pod ręką.[/quote]Moja odpowiedź jest taka: w tak zorganizowanej akcji zbrojnej nie było możliwości, by radzieckie wojska weszły do Warszawy w sierpniu.
Aby to było możliwe, należało tę akcje przeprowadzić inaczej, przede wszystkim opanować mosty. Wtedy Rokossowski dostałby do ręki mocny argument - pamiętajmy, że on sam był warszawiakiem, a na lewym brzegu Wisły w mieście pozostawała jego rodzona siostra, która też wzięła udział w Powstaniu. Rokossowski dobrze wiedział co się dzieje w mieście, od szpiegów tu się roiło, ale miał też powód osobisty, by przyjść miastu z pomocą. Zresztą chciał to zrobić. Wiemy, że meldował do Stalina o sytuacji. Najpierw opracował jeden plan pomocy, Stalin nie zareagował. Po czym drugi, też brak reakcji wodza. Gdyby jednak miał w ręku argument w postaci informacji o opanowanych przeprawach, mógłby decyzję podjąć samodzielnie, bo mieściło się to w ramach operacji warszawskiej. Nawet później, kiedy Stalin rozkazał mu posłać na lewy brzeg Wisły "berlingowców" próbował zmienić tę decyzję - argumentował, że ma do dyspozycji cały pułk wypoczętych ludzi, wśród których byli weterani Stalingradu, specjaliści od walk ulicznych, którzy mogliby naprawdę pomóc walczącym, są na to dokumenty. Tymczasem "berlingowcy", wśród których byli chłopi tylko co zaciągnięci w kamasze, popadali jak muchy.
Nie potrafię wiele dobrego powiedzieć o Rokossowskim, ale ze znanych dokumentów wynika, że on naprawdę chciał pomóc i namolnie męczył Stalina, by coś dla Warszawy zrobić. W końcu wódz miał już tego dosyć i przeniósł go na Front Północny.