Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

Odpowiedz


To pytanie jest elementem zabezpieczającym przed automatycznym zamieszczaniem postów.
Emotikony
:buhaha: :polewka: :DD :D :glaski: :zlosliwiec: :ok: :oklaski: :dobani: ;P :wpieniony: :smutny: :mur: :puknijsie: :niewiem: :nununu: :grozi: ;) :szok: :dziekujaca: :flircik: :macha2: :wariat: :hello: :macha: :zacieram: :kwiaty: :kwiat2: :roza: :kwiat1: :glaska: :tuli: :zaloty: :wstyd1: :zawstydzona: :buziak: :calusek: :kawa: :'( :?: :zly: :serce: :kocham: :zmeczony: :mniam: :mysle: :orany: :fiu: :palka: :lanie: :zabawa: :pijemy: :szampan: :ksiadz: :) :plant: :slonko: :-) :roll: :ronsia: :klaniamsie: :pluje: :supero: :5: :barman: :melonik: :zla: :okulary2: :pa: :podskakuje: :wlosy: :kawisia: :pychota: :sadzone: :bluzga: :faceplam:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#695434

autor: gugu77 » poniedziałek 09 wrz 2019, 07:30

zerocin pisze: sobota 07 wrz 2019, 21:51 Nie chodzi o podręczniki. Wiedza podręcznikowa z konieczności zawsze będzie uproszczona, inaczej się nie da. Nawet, jeśli nie będzie żadnych nacisków politycznych. Chodzi o poważne prace:
gugu77 pisze:Probuje ostatnio spisywac histore rodziny.
Rzecz okazuje sie o wiele trudniejsza niz myslalem.
No właśnie, sam widzisz. Ostatnio czytałem tę książkę:
Obrazek

Jej autor został dopuszczony do archiwum Stalina jako pierwszy od czasów Berii i Chruszczowa, którzy je porządkowali po śmierci dyktatora. Ta książka to owoc ośmiu lat sumiennej i ciężkiej pracy. Tylko takie dzieła mówią coś prawdziwego o historii.

Relacje świadków i uczestników wydarzeń są cenne, ale nie mogą być odosobnione. Wiemy na przykład coś o Januszu Korczaku. Wiemy, że kiedy kierowany przez niego sierociniec znalazł się w granicach getta i przyszedł rozkaz, by wszyscy żydzi w getcie nosili znany symbol żółtej gwiazdy, on okazał się jedynym, który tego symbolu nie nosił. I nikt z funkcjonariuszy okupanta nawet nie śmiał go do tego zmusić - tak znaną był postacią. A kiedy ogłoszono "ewakuację" sierocińca i wszyscy wiedzieli, co to oznacza i dokąd ta "ewakuacja" będzie mieć miejsce, dzieci, które miał pod opieką, wystroił świątecznie, najpiękniej jak to tylko było możliwe. I ruszył z ul. Śliskiej przez miasto świąteczny pochód, na którego czele szedł on sam. Dotarli na Umschlaplatz. Tam, zanim skierowano ich do bydlęcych wagonów podszedł do niego funkcjonariusz SS, który go znał i wiedział kim jest, który w dzieciństwie czytał książki jego autorstwa. Powiedział mu, że on może zostać, że dzieci odjadą, ale jemu nic się nie stanie. Korczak mu odpowiedział, że nie może zostać, po czym poprowadził dzieci do wagonu. Wszystko to wiemy ze spójnych relacji wielu świadków.

Jednak nigdy nie będziemy wiedzieć wszystkiego. Kiedy myślę o Korczaku zawsze się zastanawiam, o czym on opowiadał swoim dzieciakom w tej ostatniej ich drodze, ale najbardziej zdumiewa mnie, że nawet w tak okrutnych czasach zawsze znajdują się ludzie, którzy mają odwagę powiedzieć: NIE.
Chyba mam tą książkę...

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#695094

autor: zerocin » sobota 07 wrz 2019, 21:51

Nie chodzi o podręczniki. Wiedza podręcznikowa z konieczności zawsze będzie uproszczona, inaczej się nie da. Nawet, jeśli nie będzie żadnych nacisków politycznych. Chodzi o poważne prace:
gugu77 pisze:Probuje ostatnio spisywac histore rodziny.
Rzecz okazuje sie o wiele trudniejsza niz myslalem.
No właśnie, sam widzisz. Ostatnio czytałem tę książkę:

Obrazek

Jej autor został dopuszczony do archiwum Stalina jako pierwszy od czasów Berii i Chruszczowa, którzy je porządkowali po śmierci dyktatora. Ta książka to owoc ośmiu lat sumiennej i ciężkiej pracy. Tylko takie dzieła mówią coś prawdziwego o historii.

Relacje świadków i uczestników wydarzeń są cenne, ale nie mogą być odosobnione. Wiemy na przykład coś o Januszu Korczaku. Wiemy, że kiedy kierowany przez niego sierociniec znalazł się w granicach getta i przyszedł rozkaz, by wszyscy żydzi w getcie nosili znany symbol żółtej gwiazdy, on okazał się jedynym, który tego symbolu nie nosił. I nikt z funkcjonariuszy okupanta nawet nie śmiał go do tego zmusić - tak znaną był postacią. A kiedy ogłoszono "ewakuację" sierocińca i wszyscy wiedzieli, co to oznacza i dokąd ta "ewakuacja" będzie mieć miejsce, dzieci, które miał pod opieką, wystroił świątecznie, najpiękniej jak to tylko było możliwe. I ruszył z ul. Śliskiej przez miasto świąteczny pochód, na którego czele szedł on sam. Dotarli na Umschlaplatz. Tam, zanim skierowano ich do bydlęcych wagonów podszedł do niego funkcjonariusz SS, który go znał i wiedział kim jest, który w dzieciństwie czytał książki jego autorstwa. Powiedział mu, że on może zostać, że dzieci odjadą, ale jemu nic się nie stanie. Korczak mu odpowiedział, że nie może zostać, po czym poprowadził dzieci do wagonu. Wszystko to wiemy ze spójnych relacji wielu świadków.

Jednak nigdy nie będziemy wiedzieć wszystkiego. Kiedy myślę o Korczaku zawsze się zastanawiam, o czym on opowiadał swoim dzieciakom w tej ostatniej ich drodze, ale najbardziej zdumiewa mnie, że nawet w tak okrutnych czasach zawsze znajdują się ludzie, którzy mają odwagę powiedzieć: NIE.

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#694907

autor: gugu77 » sobota 07 wrz 2019, 07:06

zerocin pisze: wtorek 03 wrz 2019, 16:39
gugu77 pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 21:15Pisze tez o moim dziadku.
Zarzucasz mu kłamstwo?
Nie zarzucam Ci kłamstwa. Twierdzę jedynie, że pamięć Twojego dziadka nie musi być pełna - wręcz jestem pewien, że jest wyrywkowa.

Chodzi mi o pewien psychiczny mechanizm, którego bardzo dobrym przykładem może być film "Wołyń". To nie jest film historyczny, to jest film oparty na pamięci historycznej. Oparty jest na pewnych wydarzeniach, które ludzie jakoś tam sobie zapamiętali, a że groza tych wydarzeń przekraczała wytrzymałość psychiczną niemal każdego człowieka, często to, co zapamiętali, nie miało w rzeczywistości miejsca. Dobrze jest zatem te dwie rzeczy - czyli pamięć historyczną i prawdę historyczną - od siebie odróżniać.

Smarzowski w pełni świadomie przyjął w tym filmie punkt widzenia ofiar, a ofiarom i ich rodzinom wolno więcej. Dużo więcej. Wolno im swoje krzywdy eksponować. Wolno im je wyolbrzymiać i tworzyć sytuacje, które w rzeczywistości nie miały miejsca - taka jest na przykład scena ze święceniem siekier w cerkwi, która z prawdą historyczną nie ma nic wspólnego. Nie ma żadnego dowodu, żadnego zeznania świadka, które dawałyby jakieś podstawy do uznania ją za coś więcej niż legendę. Ofiarom wolno też krzyczeć o zrozumienie świata, ale tego zrozumienia i tak nie będzie, bo zrozumieć ból i rozpacz ofiar mogą tylko inni ludzie, którzy doświadczyli podobnych zbrodni. To całkowicie zrozumiałe. Jednak człowiek będący obserwatorem, emocjonalnie w wydarzenia niezaangażowany, nie powinien tak postępować i to też jest całkowicie zrozumiałe. Jeśli jednak znajdują się ludzie, którzy pokazane w filmie wydarzenia uznają już za całą prawdę i tylko prawdę, to tak postępować nie należy i to już nie jest zrozumiałe, bo prawda historyczna jest też taka, że na Wołyniu praktycznie nie było wsi, gdzie nie znalazł by się ktoś, kto by Polakom nie pomógł - ostrzegł, ukrył bądź pomógł wyjechać w bezpieczne miejsce, ale w filmie nie ma o tym ani słowa.

Przyjęcie przez Smarzowskiego punktu widzenia ofiar filmowi ujmy nie przynosi. Dzieło się broni, ale nie ma co się dziwić, że wywołuje kontrowersje, skoro niektórzy nie rozumieją co właściwie obejrzeli.
imn[a]min pisze: wtorek 03 wrz 2019, 00:42@zerocin i nadal z całą pewnością Twierdzisz, iż nie było to regułą?!
Oczywiście. Podtrzymuję wszystko co napisałem. Opieranie swojej wiedzy historycznej na filmikach zamieszczonych na YT to jest dokładnie to samo, jakby opierać ją na opowieściach dziadka. Wciąż jeszcze żyje mój ojciec, który też pamięta okupację i różne rzeczy mi o niej opowiadał, ale to naprawdę nie wystarczy do wyrobienia sobie opinii o tym jak to wtedy naprawdę było.
W roku 1980 bylem w wojsku.
Bralem udzial wraz z nieomal 1000 kolegow w miedzynarodowych manewrach Bruderschaft Waffen 80.
Zdobywalismy wraz enerdowcami i moskalami plaze w tymze enerdowie.
Przy jakiejs tam okazji napisalem o tym na ktoryms forum.
Wywiazala sie dyskusja.
Jeden z uczestnikow napisal, ze pisze bzdury, bo on o takich manewrach nie slyszal i nie czytal.
Zamurowalo mnie wtedy.
Potem przewrocilem sie z fotelem ze smiechu.
Calkiem podobnie wyglada dyskusja z Toba.
Staram sie pisac o osobistych doswiadczeniach.
Sklonny jestem bardziej dawac wiare bliskim, niz podrecznikom.
Podrecznikowych "prawd" mam po dziurki w nosie.
Takie jest moje podejscie do tego tematu.
Mozna sie z nim zgadzac lub nie.

PS.
Moglbym Ci napisac o zaginieciu mojego wujka, o ucieczce siostry przyrodniej dziadka i jej meza przed NKWD, o tym jak moskale chcieli mojej babci dac order za pomoc w zniszczeniu szkopskiego dziala ppanc,
o kuzynie mojej mamy i jego trasie sybir/anders/legia/marynarka handlowa, o moim dziadku, ktory cala
wojne jezdzil tramwajem w wagonie "nur fur deutsche" przez cala wojne i nikt sie do niego nie przypierdolil,
o przechowywaniu arystokratow na wsi, by ich nie wywieziono na sybir....
I jeszcze innych.
Moze to sa "legendy", ale jestem sklonny w nie wierzyc.

Probuje ostatnio spisywac histore rodziny.
Rzecz okazuje sie o wiele trudniejsza niz myslalem.
Niektore z w/w znajda sie w dziale "legendy", bo znam je tylko z opowiadan, z pierwszej lub drugiej reki...
A rzecz idzie od sasa do lasa, od rolnikow spod Tarnopola, poprzez wojne, do artystow jazzowych....
Trudna sprawa...

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#694906

autor: gugu77 » sobota 07 wrz 2019, 06:41

Ciekawy pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 22:28 No, rocznica wybuchu drugiej wojny światowej, która była wczoraj ( pierwszy września ), jest ważna, ale ja obejrzałem wczoraj ciekawy film, premierowy, który pokazano specjalnie na tę okazję, czyli "Kurier" Władysława Pasikowskiego.
Ten film nie tak dawno był w kinach i tak szybko pokazano go w telewizji, z tego roku.

A film przedstawia polskiego kuriera, który z Wielkiej Brytanii przedostał się do Polski, by dowództwu AK przekazać, że, podczas POWSTANIA w Warszawie, nie będą mieli żadnego wsparcia ze strony Brytyjczyków i Francuzów, i tak było.
O tym przypominają historycy na całym Świecie nawet.
Tak naprawdę, Polacy, żołnierze Armii Krajowej zostali sami i sami walczyli z Okupantem niemieckim.
Teoretycznie mieli Sojuszników w Wielkiej Brytanii i Francji, a w praktyce te kraje nie udzieliły Polsce żadnego wsparcia w walce z Niemcami.
Polska została zawiedziona, i to boleśnie. Oczywiście, zarówno Wielka Brytania, czy Anglia, jak i Francja też się broniły przed Niemcami, gdyż Hitler chciał zdobyć i tamte kraje, jak i cała Europę.
Swoich krajów tam broniono, ale Polsce nie udzielono wsparcia, dlatego też, Warszawa chociażby poniosła tak olbrzymie straty, gdzie została "zrównana z ziemią", bo, Polacy, Warszawiacy zostali osamotnieni w swojej walce i mieli ciężko.
Nie mieli zbyt dużo broni, a niemieccy żołnierze mieli jej bardzo dużo.
Gdyby było to wsparcie ze strony tych dwóch krajów, to tak długo nie trwałoby Powstanie w Warszawie, ale i w całej Polsce i nie byłoby takich strat, w ludziach i w zniszczeniach.

Jakich "Sojuszników" miała wtedy Polska? Teoretycznie, to nawet Stany Zjednoczone były za Polską, w czasie wojny i powstania, ale w praktyce nikt nie przyszedł z pomocą, kiedy strzelano do mieszkańców Warszawy i całej Polski.

A dziś się tak chętnie wspomina i mówi: "Polacy byli bohaterscy, bo walczyli".
Owszem, ale byli w tym osamotnieni.
10/10

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693965

autor: zerocin » wtorek 03 wrz 2019, 16:58

imn[a]min pisze: wtorek 03 wrz 2019, 00:42Ta nienawiść przedwojennej Polski do Żydów nie wzieła się z nikąd...
Starsi wtedy już Polscy powstańcy pamiętali przecież, iż to ci sami Żydzi wydawali Polaków walczących w powstaniach narodowych wojskom carskim, za co car nagradzał ich majątkami skonfiskowanymi na Polakach, gdyż ich samych zesłano na Sybir. Tak Żydzi się bogacili na Polakach - a dziś owi Żydzi rządają roszczeń, iż to ich rodowe majątki są!
Dlatego jest tak jak napisał poniżej @gugu77...
Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. Równie dobrze możesz adresować swoje pretensje do chłopów, którzy też przestali popierać powstanie i wydawać powstańców. Zrobili to w momencie, kiedy car ich uwłaszczył.

Źródłem niechęci Polaków do Żydów była tylko i wyłącznie ekonomia. Już w czasach Kazimierza Wielkiego, który pięknie reformował kraj, wśród Polaków w ogóle nie było chętnych, którzy zajęliby się handlem, usługami czy bankowością. Polskie rycerstwo uważało taki sposób zarobkowania za uniżający godności, a taką postawę wzmagał jeszcze kościół katolicki. Dlatego król, który rozumiał, że bez handlu jego kraj nie będzie się rozwijał, ściągnął do Polski Żydów. Ci nie mieli żadnych religijnych oporów i wypełnili tu lukę, której nikt inny wypełnić nie chciał.

A potem zaczęła się zwykła zazdrość. Choć przez wiele wieków wzajemne stosunki układały się względnie poprawnie - mimo nielicznych incydentów - sytuacja na dobre zmieniła się dopiero w wieku XIX, kiedy wraz z Napoleonem przyszła nowoczesność i kapitalizm. Nagle Żydzi stali silną konkurencją, z którą trudno było sobie poradzić, ale można było ja wykańczać sięgając po absurdalne argumenty quasi-religijne.

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693961

autor: zerocin » wtorek 03 wrz 2019, 16:39

gugu77 pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 21:15Pisze tez o moim dziadku.
Zarzucasz mu kłamstwo?
Nie zarzucam Ci kłamstwa. Twierdzę jedynie, że pamięć Twojego dziadka nie musi być pełna - wręcz jestem pewien, że jest wyrywkowa.

Chodzi mi o pewien psychiczny mechanizm, którego bardzo dobrym przykładem może być film "Wołyń". To nie jest film historyczny, to jest film oparty na pamięci historycznej. Oparty jest na pewnych wydarzeniach, które ludzie jakoś tam sobie zapamiętali, a że groza tych wydarzeń przekraczała wytrzymałość psychiczną niemal każdego człowieka, często to, co zapamiętali, nie miało w rzeczywistości miejsca. Dobrze jest zatem te dwie rzeczy - czyli pamięć historyczną i prawdę historyczną - od siebie odróżniać.

Smarzowski w pełni świadomie przyjął w tym filmie punkt widzenia ofiar, a ofiarom i ich rodzinom wolno więcej. Dużo więcej. Wolno im swoje krzywdy eksponować. Wolno im je wyolbrzymiać i tworzyć sytuacje, które w rzeczywistości nie miały miejsca - taka jest na przykład scena ze święceniem siekier w cerkwi, która z prawdą historyczną nie ma nic wspólnego. Nie ma żadnego dowodu, żadnego zeznania świadka, które dawałyby jakieś podstawy do uznania ją za coś więcej niż legendę. Ofiarom wolno też krzyczeć o zrozumienie świata, ale tego zrozumienia i tak nie będzie, bo zrozumieć ból i rozpacz ofiar mogą tylko inni ludzie, którzy doświadczyli podobnych zbrodni. To całkowicie zrozumiałe. Jednak człowiek będący obserwatorem, emocjonalnie w wydarzenia niezaangażowany, nie powinien tak postępować i to też jest całkowicie zrozumiałe. Jeśli jednak znajdują się ludzie, którzy pokazane w filmie wydarzenia uznają już za całą prawdę i tylko prawdę, to tak postępować nie należy i to już nie jest zrozumiałe, bo prawda historyczna jest też taka, że na Wołyniu praktycznie nie było wsi, gdzie nie znalazł by się ktoś, kto by Polakom nie pomógł - ostrzegł, ukrył bądź pomógł wyjechać w bezpieczne miejsce, ale w filmie nie ma o tym ani słowa.

Przyjęcie przez Smarzowskiego punktu widzenia ofiar filmowi ujmy nie przynosi. Dzieło się broni, ale nie ma co się dziwić, że wywołuje kontrowersje, skoro niektórzy nie rozumieją co właściwie obejrzeli.
imn[a]min pisze: wtorek 03 wrz 2019, 00:42@zerocin i nadal z całą pewnością Twierdzisz, iż nie było to regułą?!
Oczywiście. Podtrzymuję wszystko co napisałem. Opieranie swojej wiedzy historycznej na filmikach zamieszczonych na YT to jest dokładnie to samo, jakby opierać ją na opowieściach dziadka. Wciąż jeszcze żyje mój ojciec, który też pamięta okupację i różne rzeczy mi o niej opowiadał, ale to naprawdę nie wystarczy do wyrobienia sobie opinii o tym jak to wtedy naprawdę było.

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693835

autor: Andromeda » wtorek 03 wrz 2019, 12:18

Ciekawy pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 22:28 No, rocznica wybuchu drugiej wojny światowej, która była wczoraj ( pierwszy września ), jest ważna, ale ja obejrzałem wczoraj ciekawy film, premierowy, który pokazano specjalnie na tę okazję, czyli "Kurier" Władysława Pasikowskiego.
Ten film nie tak dawno był w kinach i tak szybko pokazano go w telewizji, z tego roku.

A film przedstawia polskiego kuriera, który z Wielkiej Brytanii przedostał się do Polski, by dowództwu AK przekazać, że, podczas POWSTANIA w Warszawie, nie będą mieli żadnego wsparcia ze strony Brytyjczyków i Francuzów, i tak było.
O tym przypominają historycy na całym Świecie nawet.
Tak naprawdę, Polacy, żołnierze Armii Krajowej zostali sami i sami walczyli z Okupantem niemieckim.
Teoretycznie mieli Sojuszników w Wielkiej Brytanii i Francji, a w praktyce te kraje nie udzieliły Polsce żadnego wsparcia w walce z Niemcami.
Polska została zawiedziona, i to boleśnie. Oczywiście, zarówno Wielka Brytania, czy Anglia, jak i Francja też się broniły przed Niemcami, gdyż Hitler chciał zdobyć i tamte kraje, jak i cała Europę.
Swoich krajów tam broniono, ale Polsce nie udzielono wsparcia, dlatego też, Warszawa chociażby poniosła tak olbrzymie straty, gdzie została "zrównana z ziemią", bo, Polacy, Warszawiacy zostali osamotnieni w swojej walce i mieli ciężko.
Nie mieli zbyt dużo broni, a niemieccy żołnierze mieli jej bardzo dużo.
Gdyby było to wsparcie ze strony tych dwóch krajów, to tak długo nie trwałoby Powstanie w Warszawie, ale i w całej Polsce i nie byłoby takich strat, w ludziach i w zniszczeniach.

Jakich "Sojuszników" miała wtedy Polska? Teoretycznie, to nawet Stany Zjednoczone były za Polską, w czasie wojny i powstania, ale w praktyce nikt nie przyszedł z pomocą, kiedy strzelano do mieszkańców Warszawy i całej Polski.

A dziś się tak chętnie wspomina i mówi: "Polacy byli bohaterscy, bo walczyli".
Owszem, ale byli w tym osamotnieni.
Tak myślę, że wiele naszych klęsk mamy na własne życzenie. Poczynając od rozbiorów, poprzez powstania i "niezawodne "sojusze. Np PW należało skonsultować ze wszystkimi aliantami, łącznie z ZSRR. Gdyby ze Stalinem się nie udało, to nie demonstrować "patriotycznej" mocy, tylko odstąpić od powstania i maksymalnie wykorzystać polityczne argumenty

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693830

autor: Andromeda » wtorek 03 wrz 2019, 12:04

gugu77 pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 13:10
Andromeda pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 11:17 Jedwabne 1941.jpg
Bez najmniejszej wątpliwości należy się ojczyźniana i ludzka pamięć o ofiarach wojennej zbrodni. Jednak ponad grobami uniósł się przesadnie wypolerowany przekaz ideowo - „patriotyczny”.

Z niezwykłym patosem, celebracją i potokiem patriotycznych słów obchodziliśmy rocznicę 1 IX 1939 roku napaści dwóch bandytów na Polskę. Od lat malujemy obraz bohaterskiej, niezłomnej, nieskazitelnej ojczyzny pożeranej przez bestie.Łza się w oku kręci. Ostatnio nawet Trumpa do tego płaczu chciano włączyć, ale się wykręcił.
Stworzony został niestety wielce fałszywy dwubiegunowy mitologiczny obraz historii. Z jednej strony okupant naprawdę straszny, okrutny, zbrodniczy , z drugiej niewinna, szlachetna, błogosławiona, bohaterska „Bog, honor , ojczyzna” ofiara broniąca się modlitwą i pieśnią.

Tymczasem po niemieckiej napaści na Polskę dla 12 % obywateli polskich wyrastał gdzieś z najczarniejszych pokładów antyludzkiej natury wróg nr 3 – fanatyczny,ciemny, straszny, upiorny, potwór - sąsiad zza między.
Gadzinowa propaganda nazistowska z premedytacją głosiła na okupowanej ziemi polskiej, że Żydzi to śmieci, parchy, pasożyty, szczury. Goebbels wiedział , że z łatwością trafi do antysemickiej duszy pielęgnowanej i gloryfikowanej od wieków Polaka – antyżydowskiego paranoika z żydowskim przecie rodowodem swojej religii. Natychmiast znaleźli się amatorzy łatwego „legalnego” zarobku. Wśród obywateli polskich żydowskiego pochodzenia zapanowała złowieszcza trwoga. Bardzo trudno było określić, co komu w „duszy” gra. Kto jest prawym, przyjaznym Polakiem, a kto jest draniem.



Zaczęto denuncjować Żydów. Apetyty jednak rosły. Przed donosami jeszcze był zyskowny szantaż, potem kradzieże w biały dzień, które właściwie były dzikim rabunkiem żydowskiego mienia, by ostatecznie przerodzić się w motywowaną ideologicznie ludobójczą zbrodnię, np. w znane już powszechnie Jedwabne. Tym bardziej haniebne, że działo się to nierzadko bez obecności i bezpośredniej zachęty okupanta




„Łapanie i mordowanie „szczurów” stało się nierzadkim procederem. Polowania na ludzi w tym dzieci i kobiety w zapadłych wioskach przypominały średniowieczne pogromy. Zmuszano do kopania dołów za wsią, a następnie bito, kopano , siekierami, widłami, sztachetami mordowano i jeszcze prawie żywych zakopywano.Często na oczach własnych dzieci. Największym szczęściem ze strony ofiar było zastrzelenie, tyle że oprawcy mieli za mało broni. „

Tego nie da się zasłonić szlachetnością rodaków chroniących z narażeniem życia Żydów.
Dopiero po wojnie z lekkim opóźnieniem ( pogromy kielecki i inne)skończył się ten zbrodniczy proceder

Może w wielkiej ciszy i zadumie bez fanfaronad obchodzić powinniśmy tę rocznicę.
Mój dziadek, bronił Lwowa.
Był zwykłym szeregowcem.
Jak go Moskale zwolnili, szedł do domu.
W mundurze.
Pod bramą dostał w pysk od pijanego
pejsatego gudlaja, w czapce z czerwoną gwiazda.
"Koniec waszych rzadow, polskie świnie!"
usłyszał.
Były jeszcze żydowskie bramy trochę witające sowieckich agresorów.
Dziwny przypadek, no nie?
Handlowy narodek zawsze wiedział, gdzie są konfiturki.
Antycypując...
Wśród powojennych oprawców, torturujących i
mordujacych polskich patriotów " królowali" przedstawiciele 'narodu wybranego'...

To tak dla równowagi....
Dla równowagi. Dziś dostaje w pysk,zostaje skopany przez "polskich patriotów" zwykły, normalny, bez broni OBYWATEL RP

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693773

autor: imn[a]min » wtorek 03 wrz 2019, 00:42

Andromeda pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 11:17 Bez najmniejszej wątpliwości należy się ojczyźniana i ludzka pamięć o ofiarach wojennej zbrodni. Jednak ponad grobami uniósł się przesadnie wypolerowany przekaz ideowo - „patriotyczny”.
(...)
Tego nie da się zasłonić szlachetnością rodaków chroniących z narażeniem życia Żydów.
Dopiero po wojnie z lekkim opóźnieniem ( pogromy kielecki i inne)skończył się ten zbrodniczy proceder

Może w wielkiej ciszy i zadumie bez fanfaronad obchodzić powinniśmy tę rocznicę.
Ta nienawiść przedwojennej Polski do Żydów nie wzieła się z nikąd...
Starsi wtedy już Polscy powstańcy pamiętali przecież, iż to ci sami Żydzi wydawali Polaków walczących w powstaniach narodowych wojskom carskim, za co car nagradzał ich majątkami skonfiskowanymi na Polakach, gdyż ich samych zesłano na Sybir. Tak Żydzi się bogacili na Polakach - a dziś owi Żydzi rządają roszczeń, iż to ich rodowe majątki są!
Dlatego jest tak jak napisał poniżej @gugu77...
gugu77 pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 13:10 (...)
Wśród powojennych oprawców, torturujących i
mordujacych polskich patriotów " królowali" przedstawiciele 'narodu wybranego'...
zerocin pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 20:43
gugu77 pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 20:34To, o czym pisze to sa fakty.
Raczej nie. Poza obrazkami z propagandowych kronik radzieckich brak jest wiarygodnych źródeł dotyczących rzekomego "triumfalnego" powitania Armii Czerwonej we wschodniej Polsce. Ja oczywiście nie wykluczam, że taki przypadki mogły mieć gdzie nie gdzie miejsce, jednak z pewnością nie było to regułą.
Ładne mi gdzie nie gdzie,...





Oraz:
https://tloka.pl/wp-content/uploads/201 ... KW_008.mp4

... @zerocin i nadal z całą pewnością Twierdzisz, iż nie było to regułą?!

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693764

autor: Ciekawy » poniedziałek 02 wrz 2019, 22:28

No, rocznica wybuchu drugiej wojny światowej, która była wczoraj ( pierwszy września ), jest ważna, ale ja obejrzałem wczoraj ciekawy film, premierowy, który pokazano specjalnie na tę okazję, czyli "Kurier" Władysława Pasikowskiego.
Ten film nie tak dawno był w kinach i tak szybko pokazano go w telewizji, z tego roku.

A film przedstawia polskiego kuriera, który z Wielkiej Brytanii przedostał się do Polski, by dowództwu AK przekazać, że, podczas POWSTANIA w Warszawie, nie będą mieli żadnego wsparcia ze strony Brytyjczyków i Francuzów, i tak było.
O tym przypominają historycy na całym Świecie nawet.
Tak naprawdę, Polacy, żołnierze Armii Krajowej zostali sami i sami walczyli z Okupantem niemieckim.
Teoretycznie mieli Sojuszników w Wielkiej Brytanii i Francji, a w praktyce te kraje nie udzieliły Polsce żadnego wsparcia w walce z Niemcami.
Polska została zawiedziona, i to boleśnie. Oczywiście, zarówno Wielka Brytania, czy Anglia, jak i Francja też się broniły przed Niemcami, gdyż Hitler chciał zdobyć i tamte kraje, jak i cała Europę.
Swoich krajów tam broniono, ale Polsce nie udzielono wsparcia, dlatego też, Warszawa chociażby poniosła tak olbrzymie straty, gdzie została "zrównana z ziemią", bo, Polacy, Warszawiacy zostali osamotnieni w swojej walce i mieli ciężko.
Nie mieli zbyt dużo broni, a niemieccy żołnierze mieli jej bardzo dużo.
Gdyby było to wsparcie ze strony tych dwóch krajów, to tak długo nie trwałoby Powstanie w Warszawie, ale i w całej Polsce i nie byłoby takich strat, w ludziach i w zniszczeniach.

Jakich "Sojuszników" miała wtedy Polska? Teoretycznie, to nawet Stany Zjednoczone były za Polską, w czasie wojny i powstania, ale w praktyce nikt nie przyszedł z pomocą, kiedy strzelano do mieszkańców Warszawy i całej Polski.

A dziś się tak chętnie wspomina i mówi: "Polacy byli bohaterscy, bo walczyli".
Owszem, ale byli w tym osamotnieni.

Na górę