Warszawiacy śpiewają...
- kana
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 4520
- Rejestracja: czwartek 08 mar 2018, 07:17
- Płeć: kobieta
- Jestem: kobieta
Warszawiacy śpiewają...
Jak co roku z okazji Powstania Warszawskiego, odbyło się wspólne śpiewanie piosenek z tamtego okresu.
Zawsze ogarnia mnie wtedy wzruszenie, któremu nie mogę się oprzeć.
To były okrutne, ciężkie czasy a poświęcenie tych młodych godne jest najwyższego szacunku.
Jak co roku, pokazali śpiewającego Dudę. Zawsze mnie intrygowało to, czy faktycznie on jest na tym placu, czy po prostu wmontowali go w tłum, co przy współczesnej technice jest całkiem możliwe.
Zawsze ogarnia mnie wtedy wzruszenie, któremu nie mogę się oprzeć.
To były okrutne, ciężkie czasy a poświęcenie tych młodych godne jest najwyższego szacunku.
Jak co roku, pokazali śpiewającego Dudę. Zawsze mnie intrygowało to, czy faktycznie on jest na tym placu, czy po prostu wmontowali go w tłum, co przy współczesnej technice jest całkiem możliwe.
-
boldusia40
- KOMENTATOR

- Reakcje:
- Posty: 2004
- Rejestracja: środa 30 mar 2016, 14:23
- Płeć: kobieta
Re: Warszawiacy śpiewają...
Myślę, że nie.
Tradycja śpiewania jest piękna, bo trzeba pamiętać o Bohaterach.
Wczoraj słyszałam przemówienie pani Wandy Traczyk- Stawskiej. Cmentarz Powstańców Warszawskich.
To co mówiła o godności, o Powstańcach, o Ludziach, o Izbie pamięci, Cmentarzu, wolności.
To mówiła do wszystkich, prezydenci Polski i Warszawy też byli.
Mamy takich- jak Ona, i to jest piękne.
Tradycja śpiewania jest piękna, bo trzeba pamiętać o Bohaterach.
Wczoraj słyszałam przemówienie pani Wandy Traczyk- Stawskiej. Cmentarz Powstańców Warszawskich.
To co mówiła o godności, o Powstańcach, o Ludziach, o Izbie pamięci, Cmentarzu, wolności.
To mówiła do wszystkich, prezydenci Polski i Warszawy też byli.
Mamy takich- jak Ona, i to jest piękne.
Misericordias Domini in aeternum cantabo.
- zerocin
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 2546
- Rejestracja: piątek 11 mar 2016, 18:33
- Płeć: nieokreślona
Re: Warszawiacy śpiewają...
Nie o "bohaterach" należy pamiętać. Należy pamiętać o Ofiarach.
Ci "bohaterzy" przeprowadzili akcję wojskową, której nie da się określić inaczej niż mianem całkowitego dyletanctwa. W pierwszych dniach Niemcy wcale nie byli w dobrej sytuacji - uwikłani w walki pod Radzyminem i Wołominem nie mogli lekko i szybko przerzucić do Warszawy wojsk z frontu (dlatego ściągnęli szumowiny Dirlewangera i Kamińskiego). W samym mieście do walki mogli w zasadzie rzucić tylko siły policyjne. Nawet liczebnie byli słabsi od powstańców, choć rzecz jasna byli zdecydowanie lepiej uzbrojeni.
Tym niemniej Komorowski i jego ludzie w ogóle nie potrafili tego wykorzystać. Przede wszystkim należało wybrać mniejszą ilość celów do opanowania, skoncentrować się na tych strategicznych - mam tu na myśli przede wszystkim mosty. Po co było na przykład wzniecać walki na Woli, odciętej od reszty miasta ruinami getta? Owszem, w wolskich zakładach montowano broń, ale nie na tak ogromną skalę, by maszyn nie można było wcześniej przerzucić po cichu w bezpieczniejsze miejsca. Później dowództwo oczywiście nie miało żadnych możliwości udzielenia wsparcia walczącym na Woli i wszyscy wiemy, jak to się skończyło.
A jaki pierwszy ruch zrobili Niemcy? Natychmiast wzmocnili posterunki na mostach.
Inny paradoks - wśród oddziałów AK był jeden, można tak powiedzieć, "elitarny". To było około trzystu ludzi, względnie dobrze uzbrojonych i wyszkolonych, niektórzy brali udział jeszcze w kampanii wrześniowej. Zamiast ruszyć do walki o cele strategiczne musieli bronić sztabu Komorowskiego na Dzielnej, któremu już 2 sierpnia zaczęło grozić okrążenie (podkreślam - mowa jest o pierwszych dniach walk).
Niewykorzystywanie radia. Komorowski świetnie używał go do komunikacji z Londynem, ale nikt nie wpadł na pomysł wykorzystania go do kontaktów z walczącymi oddziałami, co pozwoliłoby koordynować działania, a być może także podciągać bliżej miasta oddziały leśne, które również mogłyby walczących wspomagać.
Tego typu błędów popełniono stanowczo zbyt dużo i nie da się prosto powiedzieć, że nie udało się, bo Stalin nie pomógł. Oczywiście jego postawa też miała znaczenie, ale popatrzmy najpierw na własne błędy i przestańmy wreszcie gadać o jakichś "bohaterach". To była tylko bohaterszczyzna.
Ci "bohaterzy" przeprowadzili akcję wojskową, której nie da się określić inaczej niż mianem całkowitego dyletanctwa. W pierwszych dniach Niemcy wcale nie byli w dobrej sytuacji - uwikłani w walki pod Radzyminem i Wołominem nie mogli lekko i szybko przerzucić do Warszawy wojsk z frontu (dlatego ściągnęli szumowiny Dirlewangera i Kamińskiego). W samym mieście do walki mogli w zasadzie rzucić tylko siły policyjne. Nawet liczebnie byli słabsi od powstańców, choć rzecz jasna byli zdecydowanie lepiej uzbrojeni.
Tym niemniej Komorowski i jego ludzie w ogóle nie potrafili tego wykorzystać. Przede wszystkim należało wybrać mniejszą ilość celów do opanowania, skoncentrować się na tych strategicznych - mam tu na myśli przede wszystkim mosty. Po co było na przykład wzniecać walki na Woli, odciętej od reszty miasta ruinami getta? Owszem, w wolskich zakładach montowano broń, ale nie na tak ogromną skalę, by maszyn nie można było wcześniej przerzucić po cichu w bezpieczniejsze miejsca. Później dowództwo oczywiście nie miało żadnych możliwości udzielenia wsparcia walczącym na Woli i wszyscy wiemy, jak to się skończyło.
A jaki pierwszy ruch zrobili Niemcy? Natychmiast wzmocnili posterunki na mostach.
Inny paradoks - wśród oddziałów AK był jeden, można tak powiedzieć, "elitarny". To było około trzystu ludzi, względnie dobrze uzbrojonych i wyszkolonych, niektórzy brali udział jeszcze w kampanii wrześniowej. Zamiast ruszyć do walki o cele strategiczne musieli bronić sztabu Komorowskiego na Dzielnej, któremu już 2 sierpnia zaczęło grozić okrążenie (podkreślam - mowa jest o pierwszych dniach walk).
Niewykorzystywanie radia. Komorowski świetnie używał go do komunikacji z Londynem, ale nikt nie wpadł na pomysł wykorzystania go do kontaktów z walczącymi oddziałami, co pozwoliłoby koordynować działania, a być może także podciągać bliżej miasta oddziały leśne, które również mogłyby walczących wspomagać.
Tego typu błędów popełniono stanowczo zbyt dużo i nie da się prosto powiedzieć, że nie udało się, bo Stalin nie pomógł. Oczywiście jego postawa też miała znaczenie, ale popatrzmy najpierw na własne błędy i przestańmy wreszcie gadać o jakichś "bohaterach". To była tylko bohaterszczyzna.
"...nic nie wiem...znaczy nie czytałem, bo tv nie oglądam..."
Z forum.
Z forum.
-
boldusia40
- KOMENTATOR

- Reakcje:
- Posty: 2004
- Rejestracja: środa 30 mar 2016, 14:23
- Płeć: kobieta
Re: Warszawiacy śpiewają...
boldusia40 pisze: niedziela 02 sie 2020, 06:48 Myślę, że nie.
Tradycja śpiewania jest piękna, bo trzeba pamiętać o Bohaterach.
Wczoraj słyszałam przemówienie pani Wandy Traczyk- Stawskiej. Cmentarz Powstańców Warszawskich.
To co mówiła o godności, o Powstańcach, o Ludziach, o Izbie pamięci, Cmentarzu, wolności.
To mówiła do wszystkich, prezydenci Polski i Warszawy też byli.
Mamy takich- jak Ona, i to jest piękne.
A i jeszcze dodam.
Panie, które tłumaczyły na język migowy piosenki powstańcze. Super i brawo.
Level master, world championship!
Ostatnio zmieniony niedziela 02 sie 2020, 19:32 przez boldusia40, łącznie zmieniany 1 raz.
Misericordias Domini in aeternum cantabo.
- krat1
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 8407
- Rejestracja: niedziela 09 kwie 2017, 17:26
- Płeć: mężczyzna
- Jestem: człowiekiem
- Znak zodiaku:

Re: Warszawiacy śpiewają...
Kilkadziesiąt lat PO, to każda bitwa jest do wygrania przez obydwie strony.zerocin pisze: niedziela 02 sie 2020, 09:08 Nie o "bohaterach" należy pamiętać. Należy pamiętać o Ofiarach.
Ci "bohaterzy" przeprowadzili akcję wojskową, której nie da się określić inaczej niż mianem całkowitego dyletanctwa. [...]
Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.
+ Carlos Ruiz Zafón – Cień wiatru
+ Carlos Ruiz Zafón – Cień wiatru
- bestia
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 3026
- Rejestracja: sobota 11 maja 2019, 22:50
- Płeć: emeryt
- Jestem: bestią w ludzkiej skórze
Re: Warszawiacy śpiewają...
co roku 1.08 ten sam temat: powstanie warszawskie. Ja powiem tyle: pamiętajmy o tych co zginęli. Ja straciłem pradziadka. 7.08.
- zerocin
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 2546
- Rejestracja: piątek 11 mar 2016, 18:33
- Płeć: nieokreślona
Re: Warszawiacy śpiewają...
Zgoda.krat1 pisze: niedziela 02 sie 2020, 19:44Kilkadziesiąt lat PO, to każda bitwa jest do wygrania przez obydwie strony.
Tyle tylko, że każda operacja wojskowa powinna być wcześniej zaplanowana. W przypadku "Burzy" plan zakładał, że walk o miasta miało w ogóle nie być. Jeszcze w drugiej połowie lipca 1944 r. z Warszawy wywożono broń - której potem tak brakowało. Można powiedzieć, że decyzję o rozpoczęciu walk w stolicy podjęto ad hoc.
Ale nawet w takiej sytuacji można było osiągnąć więcej.
"...nic nie wiem...znaczy nie czytałem, bo tv nie oglądam..."
Z forum.
Z forum.
- krat1
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 8407
- Rejestracja: niedziela 09 kwie 2017, 17:26
- Płeć: mężczyzna
- Jestem: człowiekiem
- Znak zodiaku:

Re: Warszawiacy śpiewają...
A doszło do walki o miasto tylko dlatego, że weszła geopolityka. Ja napisałem, że każda bitwa nawet ta pod Grunwaldem jest do wygrania gdy zasiądą nad mapami generałowie co mieli w uczelni wałkowane ich przebieg, rozkład sił itd... Nawiasem biorąc gdyby nie śmierć Ugadeja w 1241, to bitwy o Wiedeń Sobieskiego by mogło nie być. I wygrywaj tu nieodbytą bitwę.zerocin pisze: niedziela 02 sie 2020, 20:44Zgoda.krat1 pisze: niedziela 02 sie 2020, 19:44Kilkadziesiąt lat PO, to każda bitwa jest do wygrania przez obydwie strony.
Tyle tylko, że każda operacja wojskowa powinna być wcześniej zaplanowana. W przypadku "Burzy" plan zakładał, że walk o miasta miało w ogóle nie być. [...]
Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.
+ Carlos Ruiz Zafón – Cień wiatru
+ Carlos Ruiz Zafón – Cień wiatru
- zerocin
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 2546
- Rejestracja: piątek 11 mar 2016, 18:33
- Płeć: nieokreślona
Re: Warszawiacy śpiewają...
Akurat pola pod Grunwaldem stały się miejscem bitwy przez przypadek...
"...nic nie wiem...znaczy nie czytałem, bo tv nie oglądam..."
Z forum.
Z forum.
- krat1
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 8407
- Rejestracja: niedziela 09 kwie 2017, 17:26
- Płeć: mężczyzna
- Jestem: człowiekiem
- Znak zodiaku:

Re: Warszawiacy śpiewają...
Podobnie jak data śmierci Ugadeja... przypadek. Przypadki rządzą historią bardziej niż się wydaje. Po fakcie czyli po przegraniu bitwy gdy się zna wszystkie okoliczności, "wygranie" jej to drobiazg.zerocin pisze: niedziela 02 sie 2020, 21:03 Akurat pola pod Grunwaldem stały się miejscem bitwy przez przypadek...
Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.
+ Carlos Ruiz Zafón – Cień wiatru
+ Carlos Ruiz Zafón – Cień wiatru