Mity - potop i czy będzie powtórka?
- Lady Li
- Założycielka KATHARSIS

- Reakcje:
- Posty: 45361
- Rejestracja: piątek 06 mar 2015, 20:43
- Lokalizacja: Górny Śląsk - Racibórz
- Płeć: Jędza
- Jestem: adm.lilianna@interia.pl
- Znak zodiaku:

Mity - potop i czy będzie powtórka?
Mit o Featonie jest w zasadzie dość prostą opowieścią. Featon („Świetlisty”) i jego siostry Heliady byli potomstwem Heliosa i jednej okeanidy Klimene. Młodzieniec dorastał w dobrych warunkach jednak ojciec nie opiekował się nim należycie. Helios zbyt był zajęty codziennym objazdem nieboskłonu na swoim ognistym rydwanie aby poświęcić synowi wystarczająco dużo uwagi.
Featonowi brakowało ojcowskiej ręki a co za tym idzie – pewności siebie. Wkrótce po osiągnięciu dojrzałości zapragnął wybrać się na przejażdżkę rydwanem Heliosa i tym samym udowodnić innym – a przy okazji także sobie – że jest boskim synem a nie zwyczajnym człowiekiem.
Po długich dyskusjach i namowach Helios przystał na życzenie syna. Bóg słońca pouczył jednak syna aby zwracał uwagę przede wszystkim na bezpieczeństwo i nie dał ponieść zaprzężonym do rydwanu rumakom.
Featon albo nie słuchał wskazówek Heliosa z należytą uwagą albo podobnie jak mityczny Ikar zbyt zachwycił się swą podniebną przejażdżką. Niesforne rumaki porwały jego powóz i ruszyły w szaleńczą gonitwę przez nieboskłon. Ognisty rydwan spowodował niesamowitą katastrofę. W zimnych, północnych krainach stało się niezwykle gorąco, płonęły lasy. Zagrożona była nawet sama siedziba bogów, aż wreszcie Zeus strącił rydwan za pomocą jednego ze swoich piorunów. Featon zginął a jego rozpaczające siostry – Heliady – litościwy król bogów zamienił w topole.
Potop
Na tym kończy się mit o Featonie. Nie byłoby w nim może nic ciekawego gdyby nie kilka zastanawiających zależności. Nie wiadomo kiedy dokładnie miał miejsce feralny lot Featona, dzięki genealogii można się jednak domyślać, że żył niemal w tym samym czasie co Deukalion i Pyrra - jedyni ludzie, którzy ocaleli z mitologicznego potopu. Czyżby potop wydarzył się wkrótce po zestrzeleniu „słońca” przez piorun Zeusa? Jeżeli tak, to może całą opowieść należałoby rozpatrywać pod zupełnie innym kątem?
Podania o podniebnym kataklizmie, po którym nastąpiła niemal całkowita zagłada, występują wśród wielu kultur naszej planety. Zacznijmy od wschodu: według podań chińskich do zagłady doprowadził mityczny smok ( najpotężniejsze stworzenie wg Chińczyków ) Kung-Kung. Bestia miała uderzyć głową o sklepienie niebieskie i załamać podtrzymujące je kolumny. Z walących się niebios wylała się woda, która na pewien czas zatopiła świat.
Chińczycy widzieli więc najpierw długiego, „uderzającego głową w niebo” smoka. Jest to co najmniej zastanawiające, biorąc pod uwagę podania sąsiadujących z nimi Hindusów. Według jednej z ich opowieści w czasie potopu na niebie świeciło nie jedno ale siedem słońc, które następnie zniknęły, jakoby pożarte przez Słońce właściwe. Hindusi uważają, że księżyc był w tym czasie ubrudzony czerwoną farbą. Czyżby odbijał jakąś łunę?
Idąc dalej na zachód mijamy Persję, Mezopotamię i Bliski Wschód. Podania tamtejszych starożytnych ludów także wspominają o potopie i cudownym ocaleniu tamtejszych niedobitków. Na tych długościach geograficznych nie ma jednak ani słowa o tajemniczych zjawiskach atmosferycznych. Ogień na niebie pojawia się dopiero we wspomnianym micie o Featonie i w mitologii położonego na południe od Grecji Egiptu. Wedle zapisków egipskich kapłanów odpowiedzialnością za kataklizm także obarczano Słońce. O potopie zadecydował tam bóg zachodzącego (!) słońca Atmu.
Ameryka: przybycie ognistego węża
Wszelkie podania Europy, Azji i Afryki na różne sposoby opowiadają tę samą historię: coś przeleciało po niebie, wywołało potop i pożary. Żadna z tych opowieści nie podaje jednak jasnej odpowiedzi na pytanie co stało się z tajemniczym obiektem. Odpowiedzi na to należy szukać w Ameryce – miejscu gdzie najprawdopodobniej znalazł ostatnie miejsce spoczynku Featon ( czy jak kto woli smok Kung-Kung, sześć hinduskich słońc, egipski bóg zachodzącego słońca, albo szczątki wielkiego meteorytu ).
Ze szczątków meksykańskich zapisków, ocalałych jakimś cudem przed chrześcijańskimi siepaczami, można odczytać wspomnienia o gigantycznym kataklizmie. „Zerwał się Wielki Wąż z Nieba... i spadły na ziemię jego skóra i kawałki kości... a strzały trafiły sieroty i starców, wdowców i wdowy, którzy jeszcze żyli, choć już sił nie mieli do życia. I zostali oni pogrzebani na piaszczystym wybrzeżu morza. Wtedy nadeszły potworne fale wody. A wraz z Wielkim Wężem spadło na ziemię niebo i zatopiło ziemię.” – głosi ustęp piątej księgi Chilam Balam, znalezionej w hiszpańskiej bibliotece w XIX wieku.
Relacja ta nie pozostaje odosobniona. Stanowiące odłam Majów plemię Kiczów wspomina o gniewie boga Hurakana, który chciał zgładzić ludzi potężną falą wody i ognistym deszczem z nieba. Pochodzący z innego pnia kulturowego Aztekowie wywodzili swą historię od wyjścia z mitycznej pieczary Siedmiu Grot, znajdującej się gdzieś na północ od terytorium dzisiejszego Meksyku. Od wyjścia z pieczar rozpoczynają się dzieje także innych plemion. Przed czym skryli się ich przodkowie?
O czasie apokalipsy wspominają także ocalałe plemiona Ameryki Północnej. Dawni mieszkańcy Kalifornii mówili o katastrofie spowodowanej przez ogień, Indianie Navaja – o ogniu i potopie. Indianie Cato twierdzą, że ogień przyszedł z gór i towarzyszyły mu gromy. Indianie Waszo wspominają gigantyczne trzęsienie ziemi, „spłynięcie gwiazd na ziemię”, ogarniające ich świat pożary a następnie nadejście potopu. Mieszkający w północnej Kanadzie ( a więc daleko od domniemanego epicentrum uderzenia ) Atabaskowie posiadają legendę o błyskawicznym stopnieniu znajdującego się tam wówczas lodowca i powodzi. Wiele indiańskich mitów wspomina także o „górach plujących ogniem”, czyli o wzmożonej aktywności sejsmicznej spowodowanej uderzeniem.
Niemal każda starożytna kultura posiada przekazy mówiące o wielkim potopie jaki miał miejsce w przeszłości. Ognisty wąż, czyli rozpalony obiekt mknący przez górne warstwy atmosfery i pozostawiający za sobą ognistą kitę był widziany przez cywilizacje z okolicy równika i ostatecznie uderzył w ziemię w Ameryce, albo gdzieś na Atlantyku, powodując wzmożoną aktywność wulkanów, stopienie części czap lodowych i wyniesienie pyłów do atmosfery. Starożytni Grecy wspominają o odległym czasie, w którym „nie było jeszcze księżyca”. Być może nie było go widać przez unoszącą się w powietrzu warstwę pyłu?
Kataklizm ten położył kres całemu dorobkowi ówczesnej ludzkości rozpoczynając faktycznie nową erę. Niewykluczone, że był przyczyną upadku cywilizacji stojącej na wysokim poziomie.
Czy czeka nas powtórka?
Featonowi brakowało ojcowskiej ręki a co za tym idzie – pewności siebie. Wkrótce po osiągnięciu dojrzałości zapragnął wybrać się na przejażdżkę rydwanem Heliosa i tym samym udowodnić innym – a przy okazji także sobie – że jest boskim synem a nie zwyczajnym człowiekiem.
Po długich dyskusjach i namowach Helios przystał na życzenie syna. Bóg słońca pouczył jednak syna aby zwracał uwagę przede wszystkim na bezpieczeństwo i nie dał ponieść zaprzężonym do rydwanu rumakom.
Featon albo nie słuchał wskazówek Heliosa z należytą uwagą albo podobnie jak mityczny Ikar zbyt zachwycił się swą podniebną przejażdżką. Niesforne rumaki porwały jego powóz i ruszyły w szaleńczą gonitwę przez nieboskłon. Ognisty rydwan spowodował niesamowitą katastrofę. W zimnych, północnych krainach stało się niezwykle gorąco, płonęły lasy. Zagrożona była nawet sama siedziba bogów, aż wreszcie Zeus strącił rydwan za pomocą jednego ze swoich piorunów. Featon zginął a jego rozpaczające siostry – Heliady – litościwy król bogów zamienił w topole.
Potop
Na tym kończy się mit o Featonie. Nie byłoby w nim może nic ciekawego gdyby nie kilka zastanawiających zależności. Nie wiadomo kiedy dokładnie miał miejsce feralny lot Featona, dzięki genealogii można się jednak domyślać, że żył niemal w tym samym czasie co Deukalion i Pyrra - jedyni ludzie, którzy ocaleli z mitologicznego potopu. Czyżby potop wydarzył się wkrótce po zestrzeleniu „słońca” przez piorun Zeusa? Jeżeli tak, to może całą opowieść należałoby rozpatrywać pod zupełnie innym kątem?
Podania o podniebnym kataklizmie, po którym nastąpiła niemal całkowita zagłada, występują wśród wielu kultur naszej planety. Zacznijmy od wschodu: według podań chińskich do zagłady doprowadził mityczny smok ( najpotężniejsze stworzenie wg Chińczyków ) Kung-Kung. Bestia miała uderzyć głową o sklepienie niebieskie i załamać podtrzymujące je kolumny. Z walących się niebios wylała się woda, która na pewien czas zatopiła świat.
Chińczycy widzieli więc najpierw długiego, „uderzającego głową w niebo” smoka. Jest to co najmniej zastanawiające, biorąc pod uwagę podania sąsiadujących z nimi Hindusów. Według jednej z ich opowieści w czasie potopu na niebie świeciło nie jedno ale siedem słońc, które następnie zniknęły, jakoby pożarte przez Słońce właściwe. Hindusi uważają, że księżyc był w tym czasie ubrudzony czerwoną farbą. Czyżby odbijał jakąś łunę?
Idąc dalej na zachód mijamy Persję, Mezopotamię i Bliski Wschód. Podania tamtejszych starożytnych ludów także wspominają o potopie i cudownym ocaleniu tamtejszych niedobitków. Na tych długościach geograficznych nie ma jednak ani słowa o tajemniczych zjawiskach atmosferycznych. Ogień na niebie pojawia się dopiero we wspomnianym micie o Featonie i w mitologii położonego na południe od Grecji Egiptu. Wedle zapisków egipskich kapłanów odpowiedzialnością za kataklizm także obarczano Słońce. O potopie zadecydował tam bóg zachodzącego (!) słońca Atmu.
Ameryka: przybycie ognistego węża
Wszelkie podania Europy, Azji i Afryki na różne sposoby opowiadają tę samą historię: coś przeleciało po niebie, wywołało potop i pożary. Żadna z tych opowieści nie podaje jednak jasnej odpowiedzi na pytanie co stało się z tajemniczym obiektem. Odpowiedzi na to należy szukać w Ameryce – miejscu gdzie najprawdopodobniej znalazł ostatnie miejsce spoczynku Featon ( czy jak kto woli smok Kung-Kung, sześć hinduskich słońc, egipski bóg zachodzącego słońca, albo szczątki wielkiego meteorytu ).
Ze szczątków meksykańskich zapisków, ocalałych jakimś cudem przed chrześcijańskimi siepaczami, można odczytać wspomnienia o gigantycznym kataklizmie. „Zerwał się Wielki Wąż z Nieba... i spadły na ziemię jego skóra i kawałki kości... a strzały trafiły sieroty i starców, wdowców i wdowy, którzy jeszcze żyli, choć już sił nie mieli do życia. I zostali oni pogrzebani na piaszczystym wybrzeżu morza. Wtedy nadeszły potworne fale wody. A wraz z Wielkim Wężem spadło na ziemię niebo i zatopiło ziemię.” – głosi ustęp piątej księgi Chilam Balam, znalezionej w hiszpańskiej bibliotece w XIX wieku.
Relacja ta nie pozostaje odosobniona. Stanowiące odłam Majów plemię Kiczów wspomina o gniewie boga Hurakana, który chciał zgładzić ludzi potężną falą wody i ognistym deszczem z nieba. Pochodzący z innego pnia kulturowego Aztekowie wywodzili swą historię od wyjścia z mitycznej pieczary Siedmiu Grot, znajdującej się gdzieś na północ od terytorium dzisiejszego Meksyku. Od wyjścia z pieczar rozpoczynają się dzieje także innych plemion. Przed czym skryli się ich przodkowie?
O czasie apokalipsy wspominają także ocalałe plemiona Ameryki Północnej. Dawni mieszkańcy Kalifornii mówili o katastrofie spowodowanej przez ogień, Indianie Navaja – o ogniu i potopie. Indianie Cato twierdzą, że ogień przyszedł z gór i towarzyszyły mu gromy. Indianie Waszo wspominają gigantyczne trzęsienie ziemi, „spłynięcie gwiazd na ziemię”, ogarniające ich świat pożary a następnie nadejście potopu. Mieszkający w północnej Kanadzie ( a więc daleko od domniemanego epicentrum uderzenia ) Atabaskowie posiadają legendę o błyskawicznym stopnieniu znajdującego się tam wówczas lodowca i powodzi. Wiele indiańskich mitów wspomina także o „górach plujących ogniem”, czyli o wzmożonej aktywności sejsmicznej spowodowanej uderzeniem.
Niemal każda starożytna kultura posiada przekazy mówiące o wielkim potopie jaki miał miejsce w przeszłości. Ognisty wąż, czyli rozpalony obiekt mknący przez górne warstwy atmosfery i pozostawiający za sobą ognistą kitę był widziany przez cywilizacje z okolicy równika i ostatecznie uderzył w ziemię w Ameryce, albo gdzieś na Atlantyku, powodując wzmożoną aktywność wulkanów, stopienie części czap lodowych i wyniesienie pyłów do atmosfery. Starożytni Grecy wspominają o odległym czasie, w którym „nie było jeszcze księżyca”. Być może nie było go widać przez unoszącą się w powietrzu warstwę pyłu?
Kataklizm ten położył kres całemu dorobkowi ówczesnej ludzkości rozpoczynając faktycznie nową erę. Niewykluczone, że był przyczyną upadku cywilizacji stojącej na wysokim poziomie.
Czy czeka nas powtórka?
Co się gapisz? Weź flamaster i coś napisz!
- martin
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 2909
- Rejestracja: czwartek 12 mar 2015, 08:36
- Lokalizacja: europa
- Płeć: M
Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
Wątpię ze nastąpi potop podobny do biblijnego który uważam ze nie był , będą regionalne podtopienia i powodzie o dużych połaciach regionalne
Nadzieja jest drugą duszą nieszczęśliwca.
autor: Autor nieznany
autor: Autor nieznany
Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
Powtórka będzie niedługo.
Z takich ciekawszych przypadków to np Apophis sobie lata blisko już od jakiegoś czasu.
W 2029, 13 kwietnia (piątek) będzie widoczny na niebie.
Albo trochę niżej. xD
1500 lat później archeolodzy odkopią pozostałości domostw wysoko rozwiniętej cywilizacji, z milionami ludzi pogrzebanych w jednej chwili z ręką na myszce, chwili kórych kataklizm zastał w momencie ostatniej rozpaczliwej próby dodania komenta pod fotką ze spadającym meteorem.
Módlcie się, albowiem koniec jest blisko.
Z takich ciekawszych przypadków to np Apophis sobie lata blisko już od jakiegoś czasu.
W 2029, 13 kwietnia (piątek) będzie widoczny na niebie.
Albo trochę niżej. xD
1500 lat później archeolodzy odkopią pozostałości domostw wysoko rozwiniętej cywilizacji, z milionami ludzi pogrzebanych w jednej chwili z ręką na myszce, chwili kórych kataklizm zastał w momencie ostatniej rozpaczliwej próby dodania komenta pod fotką ze spadającym meteorem.
Módlcie się, albowiem koniec jest blisko.
Zastrzegam sobie prawa autorskie do tekstów, które umieszczam. Jeśli ktoś będzie je kopiować w celach komercyjnych, to mam prawo wytoczyć sprawę i zarobić dzięki temu hajs.
- Bodzia
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 25816
- Rejestracja: sobota 13 cze 2015, 20:12
- Płeć: kobieta
- Jestem: ŻABULĄ...xD
- Znak zodiaku:

Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
AMEN!!!!Dier pisze:Powtórka będzie niedługo.
Z takich ciekawszych przypadków to np Apophis sobie lata blisko już od jakiegoś czasu.
W 2029, 13 kwietnia (piątek) będzie widoczny na niebie.
Albo trochę niżej. xD
1500 lat później archeolodzy odkopią pozostałości domostw wysoko rozwiniętej cywilizacji, z milionami ludzi pogrzebanych w jednej chwili z ręką na myszce, chwili kórych kataklizm zastał w momencie ostatniej rozpaczliwej próby dodania komenta pod fotką ze spadającym meteorem.
Módlcie się, albowiem koniec jest blisko.

Jestem w kropce......... zgadnij w której?
- Bodzia
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 25816
- Rejestracja: sobota 13 cze 2015, 20:12
- Płeć: kobieta
- Jestem: ŻABULĄ...xD
- Znak zodiaku:

Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
''Praktycznie każda mitologia i wszystkie księgi religijne świata mają jakieś odniesienia do wielkiego potopu jaki spotkał kiedyś naszą planetę. Było to zdarzenie gwałtowne i traumatyczne, które skończyło się zagładą wielu ludzi. Naukowcy dotychczas podchodzili sceptycznie do możliwości wystąpienia takiego kataklizmu. Argumentowano, że na Ziemi nie ma takiej ilości wody. Ostatnie badania potwierdzają jednak, że taka woda istnieje i to pod naszymi stopami.
Magazyn Nature opublikował niedawno wyniki sensacyjnego badania. Dzięki niemu może się pojawić hipoteza, wedle której wody potopu mogły pochodzić z wnętrza ziemi. Głęboko pod powierzchnią odkryto ogromne ilości wody. Jest jej tak dużo, że wystarczyłoby do wypełnienia dziesięciu oceanów, takich jak na Pacyfik. ''
http://innemedium.pl/wiadomosc/naukowcy ... ijny-potop
Magazyn Nature opublikował niedawno wyniki sensacyjnego badania. Dzięki niemu może się pojawić hipoteza, wedle której wody potopu mogły pochodzić z wnętrza ziemi. Głęboko pod powierzchnią odkryto ogromne ilości wody. Jest jej tak dużo, że wystarczyłoby do wypełnienia dziesięciu oceanów, takich jak na Pacyfik. ''
http://innemedium.pl/wiadomosc/naukowcy ... ijny-potop

Jestem w kropce......... zgadnij w której?
- Lady Li
- Założycielka KATHARSIS

- Reakcje:
- Posty: 45361
- Rejestracja: piątek 06 mar 2015, 20:43
- Lokalizacja: Górny Śląsk - Racibórz
- Płeć: Jędza
- Jestem: adm.lilianna@interia.pl
- Znak zodiaku:

Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
Trzynastego w piątek? No to będzie niżej..Dier pisze:Z takich ciekawszych przypadków to np Apophis sobie lata blisko już od jakiegoś czasu.
W 2029, 13 kwietnia (piątek) będzie widoczny na niebie.
Albo trochę niżej. xD
Nie da się tego rozwalić zanim doleci?
Na jakiej podstawie uważasz, że 1 500 lat pózniej? Jak ten meteor pierdzielnie, to długo tu nic nie będzie, a już na pewno nie archeologów..Dier pisze:1500 lat później archeolodzy odkopią pozostałości domostw wysoko rozwiniętej cywilizacji, z milionami ludzi pogrzebanych w jednej chwili z ręką na myszce, chwili kórych kataklizm zastał w momencie ostatniej rozpaczliwej próby dodania komenta pod fotką ze spadającym meteorem.
Co się gapisz? Weź flamaster i coś napisz!
Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
W odpowiedzi na pytanie to odpowiem że mamy wolny wybór i możemy uważać że historyczny globalny Potop jest mitem...ALBO...bazować na zapisach biblijnych które wyrażają się jednoznacznie w tej kwestii.
Jestem ciekawy ile osób na tym forum zapisy biblijne traktuje dosłownie, a może tylko symbolicznie ?
Jestem ciekawy ile osób na tym forum zapisy biblijne traktuje dosłownie, a może tylko symbolicznie ?
Bóg pragnie aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy
- Czarny
- Nocny duch

- Reakcje:
- Posty: 6475
- Rejestracja: czwartek 12 mar 2015, 13:55
- Lokalizacja: Okolice Tarnowa
- Płeć: M
Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
Proponuje w takim razie zamieścić ankietę, co do stosunku userów do biblijnych zapisów.Jaabes pisze:W odpowiedzi na pytanie to odpowiem że mamy wolny wybór i możemy uważać że historyczny globalny Potop jest mitem...ALBO...bazować na zapisach biblijnych które wyrażają się jednoznacznie w tej kwestii.
Jestem ciekawy ile osób na tym forum zapisy biblijne traktuje dosłownie, a może tylko symbolicznie ?
Serio
- Bodzia
- STAŁY BYWALEC

- Reakcje:
- Posty: 25816
- Rejestracja: sobota 13 cze 2015, 20:12
- Płeć: kobieta
- Jestem: ŻABULĄ...xD
- Znak zodiaku:

Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
POPIERAM!!!Czarny pisze:Proponuje w takim razie zamieścić ankietę, co do stosunku userów do biblijnych zapisów.Jaabes pisze:W odpowiedzi na pytanie to odpowiem że mamy wolny wybór i możemy uważać że historyczny globalny Potop jest mitem...ALBO...bazować na zapisach biblijnych które wyrażają się jednoznacznie w tej kwestii.
Jestem ciekawy ile osób na tym forum zapisy biblijne traktuje dosłownie, a może tylko symbolicznie ?
Serio
Jaabes...Załóż temat w dziale ANKIETY.... To mogło by być ciekawe!

Jestem w kropce......... zgadnij w której?
Re: Mity - potop i czy będzie powtórka?
Tworzenie ankiety tylko w tym celu wydaje mnie się mało sensowne, bo kliknąć można cokolwiek. Ale wypowiedzi (dłuższe) wykażą stan faktyczny najlepiej. Tak myślę.Czarny pisze:Proponuje w takim razie zamieścić ankietę, co do stosunku userów do biblijnych zapisów.Jaabes pisze:W odpowiedzi na pytanie to odpowiem że mamy wolny wybór i możemy uważać że historyczny globalny Potop jest mitem...ALBO...bazować na zapisach biblijnych które wyrażają się jednoznacznie w tej kwestii.
Jestem ciekawy ile osób na tym forum zapisy biblijne traktuje dosłownie, a może tylko symbolicznie ?
Serio
Bóg pragnie aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy
