Bez butów do Andersa

Różne wątki historyczne
Awatar użytkownika
Mamba
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 19499
Rejestracja: niedziela 17 sty 2016, 17:13
Płeć: kobieta
Jestem: Wariatka:)
Znak zodiaku: Koziorożec

Bez butów do Andersa

#495426

Nieprzeczytany post autor: Mamba »

Ze wszystkich świadectw wyłania się przerażający obraz stanu zdrowia żołnierzy polskich po blisko dwuletnim okresie niewoli. Wielu opuszczało sowieckie turmy jako ciężko chorzy. Przybywali do gen. Andersa w strzępach wrześniowych mundurów, w których wzięto ich do sowieckiej niewoli, zwykle bez butów – pisze dr Marek Gałęzowski.

W dniu 4 sierpnia 1941 r. z celi moskiewskiego więzienia przy Łubiance wyprowadzono mężczyznę. Szedł o kulach – ciężko raniony we wrześniu 1939 r. podczas walk z Armią Czerwoną, wciąż z trudem się poruszał. Strażnicy – jak później wspominał – tym razem nie popychali go ani nie wykręcali mu rąk. Wprowadzony do eleganckiego gabinetu, został powitany przez szefa NKWD Ławrientija Berię, który zaproponował mu herbatę i papierosy, po czym zaczął się żalić na zdradzieckie postępowanie i niespodziewaną napaść na Związek Sowiecki przyjaznej dotychczas III Rzeszy. Ten, który nieco ponad rok wcześniej wnioskował o wymordowanie polskich oficerów przebywających w sowieckich obozach jenieckich, teraz mówił, że „trzeba żyć w zgodzie”. Tamtego sierpniowego popołudnia jednemu z nielicznych, którzy znaleźli się w sowieckich rękach po agresji ZSRS na Polskę 17 września 1939 r. i nie zginęli kilka miesięcy później z rąk NKWD, Beria oświadczył, że jest wolny. Tym oficerem był gen. Władysław Anders, dwa dni później mianowany przez Naczelnego Wodza WP gen. Władysława Sikorskiego dowódcą armii polskiej mającej powstać na obszarze imperium sowieckiego.

Gdzie gen. Haller?
Utworzenie armii było jednym z najważniejszych postanowień układu Sikorski-Majski zawartego 30 lipca 1941 r. przez rząd polski na uchodźstwie z ZSRS, niedawnym okupantem, sprawcą masowych zbrodni przeciwko przedstawicielom elit ziem wschodnich Rzeczypospolitej i nie mniej zbrodniczych deportacji dziesiątków tysięcy jej obywateli. Żołnierzami tego wojska mieli zostać obywatele polscy dotychczas więzieni w państwie sowieckim, których władze – chcąc nie chcąc – zobowiązały się uwolnić.

Kilka dni później do Moskwy wysłano polską komisję wojskową. Na jej czele stanął gen. Zygmunt Szyszko-Bohusz, wcześniej dowódca Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Sikorski początkowo nie mógł się zdecydować, czy wysłać do Rosji bohatera spod Narwiku, czy płk. Leona Mitkiewicza-Żołłtka. Według Zbigniewa Siemaszki „za kandydaturą Mitkiewicza przemawiało to, że miał on za sobą doświadczenia dyplomatyczne, gdyż w latach 1938–1939 był attaché wojskowym w Kownie, natomiast za Szyszko-Bohuszem to, iż w latach 1931–1939 służył w KOP-ie, dzięki czemu był w stałym kontakcie z Sowietami i wiedział, jak do nich należy się ustosunkować. Mówił po rosyjsku biegle, klął dobrze, rosyjskich sprośnych kawałów znał wiele, głowę miał mocną, więc mógł prześcignąć wielu oficerów Armii Czerwonej. Natomiast Mitkiewicz był bardziej subtelny, a jednocześnie darzył Sowiety zaufaniem”.

Ostatecznie Naczelny Wódz zdecydował o wysłaniu do Moskwy tego, który „głowę miał mocną”, mówiąc mu krótko przed wylotem, że „najważniejszym, niecierpiącym zwłoki zagadnieniem jest dzisiaj niewątpliwie sprawa wydobycia z Rosji olbrzymiej ilości naszych obywateli i stworzenie silnego wojska... Głównym zadaniem Pana będzie zawarcie układu wojskowego i uczynienie wszystkiego, co tylko będzie możliwe dla przyśpieszenia zorganizowania tam naszego wojska”.

14 sierpnia 1941 r. gen. Zygmunt Szyszko-Bohusz podpisał umowę wojskową z Sowietami. Zgodnie z nią powstająca na obszarze ZSRS Armia Polska miała być częścią sił zbrojnych RP podporządkowaną gen. Sikorskiemu w sprawach organizacyjnych i personalnych. Wojsko polskie w ZSRS miało zostać „przesunięte na front dopiero po osiągnięciu pełnej gotowości bojowej”, czyli po zakończeniu szkolenia i odpowiednio wyposażone. W sprzeczności z tym zapisem pozostawał następny, w którym stwierdzano, że do walki skierowany zostanie związek nie mniejszy niż dywizja podlegająca w działaniach operacyjnych dowództwu Armii Czerwonej.

Ambasador kontra Stalin
Takie sformułowanie było poważnym błędem strony polskiej. Skala działań wojennych na froncie niemiecko-sowieckim, gdzie zaangażowane były wielkie związki taktyczne, wymagała bowiem użycia podobnej siły, aby mogła ona odegrać jakąkolwiek rolę w operacjach militarnych. Pojedyncza dywizja, przydzielona do którejś z armii sowieckich, uległaby szybkiemu zniszczeniu jeszcze na terenie Rosji. Dostrzegł to Sikorski, krytykując ten punkt umowy. W nieodległej przyszłości polskie władze wojskowe nie uległy żądaniom sowieckim, by wysłały na front jedną dywizję

Jak wspomniano, dowództwo armii powierzono gen. Andersowi, mimo że Sikorski zamierzał mianować na to stanowisko gen. Stanisława Hallera, brata stryjecznego gen. Józefa Hallera, dowódcy Armii Błękitnej z czasów I wojny światowej, Anders zaś miał zostać jego zastępcą. Naczelny Wódz, podobnie jak inni Polacy, nie wiedział, że gen. Haller, więziony po 17 września 1939 r. wraz z kilkoma tysiącami oficerów WP w obozie w Starobielsku, został zamordowany strzałem w tył głowy przez NKWD. O los generała zapytano oczywiście władze sowieckie. Te odpowiedziały, że nie mogą odnaleźć go na terenie Rosj

Powstająca w ZSRS armia polska miała się składać z dwóch dywizji piechoty oraz ośrodka zapasowego w sile pułku, o łącznym stanie 25 tys. żołnierzy, z przewidzianą gotowością użycia do walki na 1 października 1941 r. Dzięki stanowczości gen. Andersa Sowieci zgodzili się również na powołanie Pomocniczej Służby Kobiet i duszpasterstwa wojskowego. Na miejsce formowania 5. Dywizji Piechoty wyznaczono Tatiszczewo (położone nad Wołgą), 6. Dywizji Piechoty – Tockoje (w pobliżu Orenburga), Ośrodka Zapasowego – Kotłubankę pod Buzułukiem, siedzibę sztabu armii ulokowano zaś w Buzułuku. Wszystkie te miejscowości znajdowały się w obwodach stalingradzkim i saratowskim oraz w Republice Baszkortostanu

Sowiecka „amnestia”
Józef Mackiewicz w swoim znakomitym „Zwycięstwie prowokacji” pisał, że jedną z charakterystycznych cech komunizmu było odebranie ludzkim słowom ich pierwotnego znaczenia. Tak było w przypadku pojęć „pokój”, „wolność”, „niepodległość”, „dobrobyt”, „bezpieczeństwo”, a także wielu innych, choćby takich jak „amnestia”. W powszechnym znaczeniu słowo to oznacza akt łaski zastosowany przez władze danego państwa, a polegający na całkowitym lub częściowym darowaniu kar obywatelom, którzy popełnili przestępstwa. Tymczasem władze sowieckie w dekrecie wydanym 12 sierpnia 1941 r., dwa dni przed zawarciem umowy wojskowej, tak właśnie określiły proces wypuszczania z niewoli mieszkańców wschodnich województw Rzeczypospolitej, którzy przecież żadnych przestępstw nie popełnili

Na formę sowieckiej „łaski” zwracali uwagę krytycy układu Sikorski-Majski w okupowanej przez Niemców Polsce. Podpułkownik Wacław Lipiński, historyk i jeden z liderów konspiracji piłsudczykowskiej, pisał w broszurze „Pakt polsko-rosyjski”: „Dołączony do paktu protokół, który mówi o amnestii dla wszystkich obywateli polskich znajdujących się w Rosji, więźniów oraz internowanych lub na innych zasadach pozbawionych wolności, jest aktem bezwstydu i cynizmu rosyjskiego i aktem hańby naszej. W pojęciu amnestii zawiera się pojęcie darowania winy. Akt amnestii rosyjskiej nastąpił na mocy podpisanego przez rząd rosyjski i Rząd Polski protokołu. W ten sposób Rząd Polski zgodził się na interpretację, która kwalifikuje polskie ofiary gwałtu bolszewickiego jako ludzi, którzy zawinili wobec Rosji, a którym obecnie Rosja przebacza”.

Co prawda, jak wspominał więziony na dalekiej północy Rosji Gustaw Herling-Grudziński, słynny później autor „Innego świata”, „sytuacja nas, Polaków, zmieniła się po pakcie Sikorski-Majski i amnestii w sposób aż nadto widoczny”. Rychło jednak okazało się, że w wielu przypadkach polepszenie położenia obywateli polskich nie oznaczało wcale zgody na ich uwolnienie.

Najszybciej Sowieci zwolnili więzionych oficerów, m.in. twórcę Służby Zwycięstwu Polski gen. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, gen. Mieczysława Borutę-Spiechowicza, płk. Nikodema Sulika, płk. Leopolda Okulickiego, płk. dypl. Wincentego Bąkiewicza (o którym ambasador Stanisław Kot pisał: „wielokrotnie bity, niezłamany”), płk. Bronisława Rakowskiego i płk. Kazimierza Wiśniowskiego (ten ostatni – mimo amnestii – sowieckie więzienie opuścił dopiero po osobistej interwencji gen. Andersa w grudniu 1941 r.), tych z obozu w Griazowcu (wcześniej więzionych w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie) oraz internowanych wcześniej na Litwie na czele z gen. Wacławem Przezdzieckim, a także kilkunastoosobową grupkę na czele z ppłk. dypl. Zygmuntem Berlingiem, jeszcze niedawno proszącą o możliwość wstąpienia do Armii Czerwonej.

Stan ich fizyczny był opłakany, ale duch znakomity” – wspominał przybywających do armii oficerów gen. Anders, traktujący ich z wielką życzliwością. Kiedy ambasador Kot zażądał usunięcia z wojska oficerów piłsudczyków, zdecydowanie odmówił, stwierdziwszy przy tym, że teraz, tworząc armię, działa według zasady: „Odrzućmy wszystko, co nas dzieli, i bierzmy wszystko, co nas łączy w pracy i walce o niepodległość Polski”.

Władze sowieckie nie czyniły również poważniejszych trudności w zwalnianiu żołnierzy z obozów jenieckich w Juży, Kozielsku, Starobielsku, Suzdalu, na Półwyspie Kola i w wielu innych miejscach. Postanowień o amnestii często nie respektowano jednak w stosunku do innych więźniów czerwonego reżimu. W pierwszych tygodniach jej obowiązywania uwolnienia doczekała się jedynie część zesłańców, z których zresztą wielu, wskutek rozmaitych trudności czynionych przez lokalne władze administracyjne – jak można przypuszczać za wiedzą najwyższych władz ZSRS – nie zdołało opuścić łagrów. Ponadto często nie zwalniano obywateli polskich narodowości żydowskiej, białoruskiej i ukraińskiej, a tym, którym pozwolono opuścić miejsca uwięzienia, deklarującym chęć wstąpienia do armii gen. Andersa, utrudniano to lub wręcz uniemożliwiano. Zwłaszcza Polakom pochodzenia żydowskiego.
Głód i mróz
10 września 1941 r. pod rozkazami gen. Andersa służyło 983 oficerów i 21 662 żołnierzy, a w następnych tygodniach liczba ta stale rosła. Ze wszystkich świadectw wyłania się przerażający obraz stanu zdrowia żołnierzy polskich po blisko dwuletnim okresie niewoli. Wielu opuszczało sowieckie turmy jako ciężko chorzy. Niektórzy zmarli w drodze do miejsc formowania armii, inni krótko po przybyciu.

Przybywali do gen. Andersa w strzępach wrześniowych mundurów, w których wzięto ich do sowieckiej niewoli, zwykle bez butów. Dlatego też – jak podaje badacz dziejów armii gen. Andersa, Zbigniew Wawer – dwie trzecie spośród nich przechodziło szkolenie i zajęcia wojskowe w namiotach, a jak pisze Józef Czapski: „Brak butów był taki (u szeregowych i oficerów), że kierowcy samochodów wyjeżdżający brali buty od tych, którzy mieli odpoczynek po służbie”.

Żołnierze nie głodowali, jednak otrzymywane racje żywnościowe były zdecydowanie niewystarczające. Chleb często wypiekany ze stęchłej mąki, ziemniaki zmarznięte, niewielkie ilości mięsa, „jarzyna twarda – prawie wyłącznie kasza jaglana. Jarzyna świeża – przez cały czas brak prawie zupełny” – tak w książce „Dywizja Lwów” opisywano jadłospis polskiego wojska, „ilościowo niewystarczający, jakościowo jednostajny”. Zbigniew Wawer zaś podaje różnice między przyznanymi dziennymi racjami żywnościowymi a tymi rzeczywiście serwowanymi: „ziemniaków 294 g zamiast 600 g, kapusty 9 g zamiast 170, buraków brak – zamiast 40 g, marchwi 2,1 g zamiast 45 g, cebuli 1,5 g zamiast 30 g”. Niech czytelnik spróbuje wyobrazić sobie, jak wygląda porcja 1,5 grama cebuli...

Na początku października nastała chłodna jesień, znaczona ulewami, mokrymi opadami śniegu i przenikliwie zimnym wichrem stepowym. „Marzliśmy w dzień i w nocy, i nie było na to żadnej rady. Cienkie koce nic nie pomagały, a nic innego nie było. Poza tym ciągle deszcze i deszcz ze śniegiem powodowały, że zaczęliśmy tonąć w błocie. Naokoło namiotów, a nawet w namiotach, było masę błota, a co za tym idzie, ciągle wilgotno. Nic nie wysychało. Nogi były wiecznie przemoknięte i skostniałe i nie ogrzewały się nawet w nocy. Na skutek tego odnowiło mi się ropienie stóp” – wspominał jeden z żołnierzy.

Nic dziwnego, że w takich warunkach setki ludzi mimo wydostania się z łagrów nadal chorowały. „Przynoszono ich z odmrożonymi nogami, z zapaleniem płuc, nerek i wieloma innymi chorobami. Lekarze i my robiliśmy wszystko, aby ich ratować, ale warunki w szpitalu urągały wszelkim zasadom higieny. W budynku na sali chorych temperatura utrzymywała się poniżej –5 st. C. Lekarstwa w butelkach zamarzały. Trzeba je było topić przed podaniem. Ceglane piece nie dawały ciepła. Chorych przykrywaliśmy dwunastoma kocami. O kąpieli nie było co marzyć. Zawszonych kładło się do łóżka bez mycia. Światła elektrycznego nie było. Jedyne oświetlenie to były »koptiołki« karbidowe” – wspominała Halina Wyrzykowska.

Generał Anders miał również inne problemy. O ile 5. Dywizja Piechoty otrzymała przynajmniej częściowe wyposażenie, o tyle 6. Dywizja nie miała w ogóle uzbrojenia – na blisko 10 tys. żołnierzy przypadało zaledwie sto karabinów. Mundury zaczęły być dostarczane przez Brytyjczyków dopiero od końca listopada 1941 r. Do tego czasu tylko niewielka część żołnierzy otrzymała umundurowania zarekwirowane przez Armię Czerwoną na Litwie, Łotwie i w Estonii, które to kraje padły ofiarą sowieckiej przemocy latem 1940 r. Brakowało kotłów, ciepłe posiłki gotowano w nielicznych, które posiadano. „Brak prawie zupełnie kotłów do prania, brak mydła, brak bielizny uniemożliwiał w pierwszym okresie doprowadzenie zawszonych żołnierzy w łachmanach do jakiej takiej czystości” – pisał Czapski. Wreszcie, nie dostarczono polskiemu wojsku środków transportu, bo trudno za takie uznać 22 samochody, w tym cztery zepsute, oraz trzy samoloty, które – jak wspominał gen. Anders – „bardzo stare i w bardzo złym stanie gubiły czasem części w powietrzu, a raz nawet podczas mego przelotu spadło śmigło

Defilada szkieletów
Rację miał Józef Czapski, który pisał, że „tworzenie wojska wtakich warunkach, z elementu wyniszczonego fizycznie, to był wyczyn, który niejednemu na początku wydawał się ponad nasze siły. Organizacja odbywała się w warunkach trudnych do wyobrażenia”. Mimo to, dzięki determinacji dowódców – na czele z gen. Andersem – i hartowi żołnierzy, powstanie niechcianej przez Sowietów armii podlegającej rządowi polskiemu, który musieli na razie uznawać, stało się faktem.

„Po raz pierwszy zetknąłem się z 17-tysięczną rzeszą żołnierską, która oczekiwała mego przybycia. Do końca życia nie zapomnę ich wyglądu – wspominał gen. Anders. – Ogromna część bez butów i bez koszul. Wszyscy właściwie w łachmanach, częściowo w strzępach starych mundurów polskich, wychudli jak szkielety. Większość pokryta wrzodami wskutek awitaminozy. Ale, ku zdumieniu towarzyszących mi bolszewików z gen. Żukowem na czele, wszyscy byli ogoleni. I cóż za wspaniała żołnierska postawa. Serce mi się ścisnęło, gdy patrzyłem na tych nędzarzy, i zapytywałem się w duchu, czy uda się z nich jeszcze zrobić wojsko i czy zdołają znieść oczekujące ich trudy wojenne. Odpowiedź zjawiała się natychmiast; dość było popatrzeć w te błyszczące oczy, z których wyzierała wola i wiara [...]. Pierwszy i – daj, Boże – ostatni raz w życiu przyjąłem defiladę żołnierzy bez butów. Uparli się, że chcą maszerować. Chcą pokazać bolszewikom, że bosymi, poranionymi nogami potrafią na piasku wybić takt wojskowy jako początek swego marszu do Polski'

zli tak w następnym roku do Azji Środkowej, później z nieludzkiej ziemi do Iranu, a następnie Iraku, Palestyny i Egiptu. Stamtąd przeprawili się do Włoch. Ich boje na Półwyspie Apenińskim napawają nas dumą do dziś. Do Polski nie dane im jednak było wejść z rozwiniętymi sztandarami nigdy.
https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/hi ... ntp#page=8

A Więc napawajmy się tą dumą wielkich Plaków. Oby pamieć nigy nie zawiodła .Największym dyktatorem owych czasów był Hitler, to jemu przypisywano wszelkie zbrodnie i okrucieństwa ,a tym czasem nie do konca tak było w stosunku do Polski .Chyba nikt nie ucierpiał tak okrutnie z rąk bolszewików jak Polska , nikt nie odebrał Polakom tyle wartosci,nie skrzywił ich dumę narodową i nie podjął próby takiego zniszczenia ich korzeni i nie wymordował tyle polskiej inteligencji co "czerwona zaraza"
Ostatnio zmieniony wtorek 01 maja 2018, 18:05 przez Mamba, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
poldas
ZBANOWANY
ZBANOWANY
Reakcje:
Posty: 7252
Rejestracja: piątek 01 wrz 2017, 17:23
Płeć: Koleś
Jestem: heteroseksualny

Re: Bez butów do Andersa

#495453

Nieprzeczytany post autor: poldas »

Mamba pisze: wtorek 01 maja 2018, 18:03 Zbigniew Wawer zaś podaje różnice między przyznanymi dziennymi racjami żywnościowymi a tymi rzeczywiście serwowanymi: „ziemniaków 294 g zamiast 600 g, kapusty 9 g zamiast 170, buraków brak – zamiast 40 g, marchwi 2,1 g zamiast 45 g, cebuli 1,5 g zamiast 30 g”. Niech czytelnik spróbuje wyobrazić sobie, jak wygląda porcja 1,5 grama cebuli...
Dziwne że dziennej dawki chleba nie podano.
Równolegle w oblężonym Leningradzie wydawano wojakom 250 gramów chleba dziennie.
Armia Andersa nie była jakoś szczególnie gorzej traktowana w porównaniu z walczącymi wojskami sowieckimi.
Przełom lat 1941/1942 był okresem sakramenckiej biedy i niedożywienia.
Sytuacja zaczęła się poprawiać na wiosnę 1942 roku dzięki dostawom z USA.
Łącznie dostarczono ZSRR 15 milionów par butów wojskowych.
Życie toczy się dalej.

Awatar użytkownika
Mamba
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 19499
Rejestracja: niedziela 17 sty 2016, 17:13
Płeć: kobieta
Jestem: Wariatka:)
Znak zodiaku: Koziorożec

Re: Bez butów do Andersa

#495508

Nieprzeczytany post autor: Mamba »

poldas pisze: wtorek 01 maja 2018, 18:38
Mamba pisze: wtorek 01 maja 2018, 18:03 Zbigniew Wawer zaś podaje różnice między przyznanymi dziennymi racjami żywnościowymi a tymi rzeczywiście serwowanymi: „ziemniaków 294 g zamiast 600 g, kapusty 9 g zamiast 170, buraków brak – zamiast 40 g, marchwi 2,1 g zamiast 45 g, cebuli 1,5 g zamiast 30 g”. Niech czytelnik spróbuje wyobrazić sobie, jak wygląda porcja 1,5 grama cebuli...
Dziwne że dziennej dawki chleba nie podano.
Równolegle w oblężonym Leningradzie wydawano wojakom 250 gramów chleba dziennie.
Armia Andersa nie była jakoś szczególnie gorzej traktowana w porównaniu z walczącymi wojskami sowieckimi.
Przełom lat 1941/1942 był okresem sakramenckiej biedy i niedożywienia.
Sytuacja zaczęła się poprawiać na wiosnę 1942 roku dzięki dostawom z USA.
Łącznie dostarczono ZSRR 15 milionów par butów wojskowych.
Nie do końca chyba wszystko przeczytałeś .:)
A ta racja chleba, to był powód, ze zamordowali Sikorskiego ??

Awatar użytkownika
poldas
ZBANOWANY
ZBANOWANY
Reakcje:
Posty: 7252
Rejestracja: piątek 01 wrz 2017, 17:23
Płeć: Koleś
Jestem: heteroseksualny

Re: Bez butów do Andersa

#495525

Nieprzeczytany post autor: poldas »

Mamba pisze: wtorek 01 maja 2018, 19:34 Nie do końca chyba wszystko przeczytałeś
Po czem wnosisz?
Mamba pisze: wtorek 01 maja 2018, 19:34 A ta racja chleba, to był powód, ze zamordowali Sikorskiego ??
Za dużo się @Mamba Baliszewskiego naoglądałaś.
Gdy Sikorski ginął w wypadku, to se Korpus Andersa biwakował w Palestynie.
Dobrze wyżywiony i obuty.
Życie toczy się dalej.

Awatar użytkownika
Mamba
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 19499
Rejestracja: niedziela 17 sty 2016, 17:13
Płeć: kobieta
Jestem: Wariatka:)
Znak zodiaku: Koziorożec

Re: Bez butów do Andersa

#495549

Nieprzeczytany post autor: Mamba »

poldas pisze: wtorek 01 maja 2018, 20:05
Mamba pisze: wtorek 01 maja 2018, 19:34 Nie do końca chyba wszystko przeczytałeś
Po czem wnosisz?
Mamba pisze: wtorek 01 maja 2018, 19:34 A ta racja chleba, to był powód, ze zamordowali Sikorskiego ??
Za dużo się @Mamba Baliszewskiego naoglądałaś.
Gdy Sikorski ginął w wypadku, to se Korpus Andersa biwakował w Palestynie.
Dobrze wyżywiony i obuty.
Naoglądałam to ja się wiele- fakt :)Ale to niczego nie zmiania ,ze korpus przebywał w Palestynie .
Główną rolę w tym wypadku odegrał brytyjsko- sowiecki agent .

Awatar użytkownika
poldas
ZBANOWANY
ZBANOWANY
Reakcje:
Posty: 7252
Rejestracja: piątek 01 wrz 2017, 17:23
Płeć: Koleś
Jestem: heteroseksualny

Re: Bez butów do Andersa

#495553

Nieprzeczytany post autor: poldas »

Ciągnij dalej @Mamba
Zaczyna być interesująco.
Życie toczy się dalej.

ODPOWIEDZ

Wróć do „HISTORIA”