Strona 1 z 7

W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 12:45
autor: awareness
Irlandia, która trwała wieki w chrześcijaństwie, katolicyźmie głosząc słowo Boże, w surowym i religijnym wychowywaniu dzieci stosującym kary cielesne i nie tylko dzisiaj ta religia stała się w tym kraju rzeczywistością zgodną z przesłaniem z biblii iż prawda cię wyzwoli. Opowiadają byłe dzieci oddane kurateli "świętych" nawiedzonych katów i psychopatów

https://wiadomosci.wp.pl/kosciol-z-piek ... 877413505a

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 14:49
autor: gugu77
Boga otóż nie ma.
Bo nie istnieje żaden powtarzalny dowód
na istnienie czegoś takiego.
PS. Mark Twain bodajże stwierdził, że
religia powstała w momencie gdy
cwaniak spotkał durnia.

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 14:57
autor: Belial
gugu77 pisze: wtorek 23 paź 2018, 14:49 Boga otóż nie ma.
Bo nie istnieje żaden powtarzalny dowód
na istnienie czegoś takiego.
PS. Mark Twain bodajże stwierdził, że
religia powstała w momencie gdy
cwaniak spotkał durnia.
To Twoje zdanie, ja wierzę że istnieje, może nie taki jak go zwykle opisują religie, wierzę w Istotę Wyższą nazywaną umownie Bogiem. Wiele rzeczy z religii odrzuciłem, nie należę do żadnego z wyznań ale Bóg moim zdaniem istnieje a dowody ? Są tylko trzeba je dostrzec.

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 15:11
autor: gugu77
Belial pisze: wtorek 23 paź 2018, 14:57
gugu77 pisze: wtorek 23 paź 2018, 14:49 Boga otóż nie ma.
Bo nie istnieje żaden powtarzalny dowód
na istnienie czegoś takiego.
PS. Mark Twain bodajże stwierdził, że
religia powstała w momencie gdy
cwaniak spotkał durnia.
To Twoje zdanie, ja wierzę że istnieje, może nie taki jak go zwykle opisują religie, wierzę w Istotę Wyższą nazywaną umownie Bogiem. Wiele rzeczy z religii odrzuciłem, nie należę do żadnego z wyznań ale Bóg moim zdaniem istnieje a dowody ? Są tylko trzeba je dostrzec.
Jasne ze moje.
I nikomu go nie narzuca.

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 15:23
autor: awareness
gugu napisał
PS. Mark Twain bodajże stwierdził, że
religia powstała w momencie gdy
cwaniak spotkał durnia.

Od zawsze twierdzę, że religia to coś innego od wiary. Dwa różne pojęcia

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 17:03
autor: duch
Religia to po prostu pojęcie z dziedziny nauki i nic więcej.

Natomiast to o czym myślicie jest przynależnością do wspólnoty wiernych i tę przynależność odrzucacie; jest to odrzucenie modne właściwie od zawsze, a ostatnio w Polsce nasiliło się, jako trend który przyszedł z Zachodu z opóźnieniem kilkunastu lat, względem USA nawet kilkudziesięciu. Czyli taka zaściankowość.

W zamian jesteście zwolennikami wiary opartej na własnych przeczuciach i uczuciach oraz na przeświadczeniu że każdy z Was jest najmądrzejszy na świecie i do niczego Kościoła nie potrzebuje, bo sam wszystko wie, wszystko mu uczucia powiedzą, jak jakiej babie z bazaru.

Efektem wasze rozważania o dowodzie na istnienie/nieistnienie Boga, przy których średniowieczne rozważania o diabłach na główce szpilki są szczytem wyrafinowania intelektualnego. Jednym słowem: bałwanizm aż trzeszczy. To efekt wiary opartej na uczuciach, zamiast na intelekcie.

PS Wiem, że pytanie Akwinaty jest zniekształcone, ale do serduszkowców trzeba prosto.

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 17:35
autor: krat1
duch pisze: wtorek 23 paź 2018, 17:03 [...]To efekt wiary opartej na uczuciach, zamiast na intelekcie.
Powiedz mi, czy miłość jest wynikiem intelektu czy sprawą uczuć?

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 18:31
autor: duch
W Dekalogu nie ma nic o miłości.

Ale historycznie miłość jest wynikiem intelektu, tj. ukształtowania się cywilizacji Zachodu, w której główną rolę grała seksualna rewolucja zapoczątkowana przez judaizm i kontynuowana przez chrześcijan. Jest miłość elementem tej układanki, w której to związek mężczyzny i kobiety został wyniesiony na piedestał. Cywilizacje, które tego nie dokonały, zostały zepchnięte na margines na dwa tysiąclecia.

Funkcje miłości wyliczył już Freud, nie mam ochoty streszczać podstaw czy tworzyć encyklopedycznej definicji, która i tak nikomu nic nie powie.

Na pocieszenie mogę tylko dodać, że dziadek Freud uczciwie przyznał, że w miłości jest coś, czego do końca nie może uchwycić, coś niezrozumiałego, niepoliczalnego, wymykającego się wszelkim definicjom. Mi co prawda wszystko wydaje się jasne, ale z Freudem dyskutować nie mam zamiaru.

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 18:51
autor: krat1
duch pisze: wtorek 23 paź 2018, 18:31 W Dekalogu nie ma nic o miłości.
Ale historycznie miłość jest wynikiem intelektu, tj. ukształtowania się cywilizacji Zachodu, [...]
Miłość wynikiem intelektu? Może u Ciebie? Ciekawe tylko jak ludziska przetrwali bez miłości w innych krajach, tych nie pod cywilizacją Zachodu?

Re: W imię Boga, tylko jakiego?

: wtorek 23 paź 2018, 19:08
autor: duch
W syfie i błocie. Ja tam sobie cenię tę cywilizację Zachodu, ten kraj i tak dalej. A Ty jesteś hipokrytą, bo korzystasz z Internetu, jednego z wynalazków tej cywilizacji.

Jako że to temat o religii, mogę polecić jako lekturę Biblię, w której znajdziesz opisy jak to twoi (?) protoplaści wydali wojnę wszystkim, którzy nie chcieli zgodzić się na, jak to się teraz mówi: heteronormatywną miłość. Palili, zabijali i przestrzegali że każdy kto nie dołączy, zostanie "zwymiotowany z powierzchni ziemi".