Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

Różne wątki historyczne
Awatar użytkownika
Andromeda
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 1398
Rejestracja: wtorek 16 cze 2015, 12:28
Płeć: nieokreślona

Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693587

Nieprzeczytany post autor: Andromeda »

Jedwabne 1941.jpg
Jedwabne 1941.jpg (273.4 KiB) Przejrzano 550 razy
Bez najmniejszej wątpliwości należy się ojczyźniana i ludzka pamięć o ofiarach wojennej zbrodni. Jednak ponad grobami uniósł się przesadnie wypolerowany przekaz ideowo - „patriotyczny”.

Z niezwykłym patosem, celebracją i potokiem patriotycznych słów obchodziliśmy rocznicę 1 IX 1939 roku napaści dwóch bandytów na Polskę. Od lat malujemy obraz bohaterskiej, niezłomnej, nieskazitelnej ojczyzny pożeranej przez bestie.Łza się w oku kręci. Ostatnio nawet Trumpa do tego płaczu chciano włączyć, ale się wykręcił.
Stworzony został niestety wielce fałszywy dwubiegunowy mitologiczny obraz historii. Z jednej strony okupant naprawdę straszny, okrutny, zbrodniczy , z drugiej niewinna, szlachetna, błogosławiona, bohaterska „Bog, honor , ojczyzna” ofiara broniąca się modlitwą i pieśnią.

Tymczasem po niemieckiej napaści na Polskę dla 12 % obywateli polskich wyrastał gdzieś z najczarniejszych pokładów antyludzkiej natury wróg nr 3 – fanatyczny,ciemny, straszny, upiorny, potwór - sąsiad zza między.
Gadzinowa propaganda nazistowska z premedytacją głosiła na okupowanej ziemi polskiej, że Żydzi to śmieci, parchy, pasożyty, szczury. Goebbels wiedział , że z łatwością trafi do antysemickiej duszy pielęgnowanej i gloryfikowanej od wieków Polaka – antyżydowskiego paranoika z żydowskim przecie rodowodem swojej religii. Natychmiast znaleźli się amatorzy łatwego „legalnego” zarobku. Wśród obywateli polskich żydowskiego pochodzenia zapanowała złowieszcza trwoga. Bardzo trudno było określić, co komu w „duszy” gra. Kto jest prawym, przyjaznym Polakiem, a kto jest draniem.



Zaczęto denuncjować Żydów. Apetyty jednak rosły. Przed donosami jeszcze był zyskowny szantaż, potem kradzieże w biały dzień, które właściwie były dzikim rabunkiem żydowskiego mienia, by ostatecznie przerodzić się w motywowaną ideologicznie ludobójczą zbrodnię, np. w znane już powszechnie Jedwabne. Tym bardziej haniebne, że działo się to nierzadko bez obecności i bezpośredniej zachęty okupanta


„Łapanie i mordowanie „szczurów” stało się nierzadkim procederem. Polowania na ludzi w tym dzieci i kobiety w zapadłych wioskach przypominały średniowieczne pogromy. Zmuszano do kopania dołów za wsią, a następnie bito, kopano , siekierami, widłami, sztachetami mordowano i jeszcze prawie żywych zakopywano.Często na oczach własnych dzieci. Największym szczęściem ze strony ofiar było zastrzelenie, tyle że oprawcy mieli za mało broni. „

Tego nie da się zasłonić szlachetnością rodaków chroniących z narażeniem życia Żydów.
Dopiero po wojnie z lekkim opóźnieniem ( pogromy kielecki i inne)skończył się ten zbrodniczy proceder

Może w wielkiej ciszy i zadumie bez fanfaronad obchodzić powinniśmy tę rocznicę.

Awatar użytkownika
gugu77
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 15651
Rejestracja: piątek 03 lut 2017, 21:25
Płeć: nieokreślona
Jestem: kosmita

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693598

Nieprzeczytany post autor: gugu77 »

Andromeda pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 11:17 Jedwabne 1941.jpg
Bez najmniejszej wątpliwości należy się ojczyźniana i ludzka pamięć o ofiarach wojennej zbrodni. Jednak ponad grobami uniósł się przesadnie wypolerowany przekaz ideowo - „patriotyczny”.

Z niezwykłym patosem, celebracją i potokiem patriotycznych słów obchodziliśmy rocznicę 1 IX 1939 roku napaści dwóch bandytów na Polskę. Od lat malujemy obraz bohaterskiej, niezłomnej, nieskazitelnej ojczyzny pożeranej przez bestie.Łza się w oku kręci. Ostatnio nawet Trumpa do tego płaczu chciano włączyć, ale się wykręcił.
Stworzony został niestety wielce fałszywy dwubiegunowy mitologiczny obraz historii. Z jednej strony okupant naprawdę straszny, okrutny, zbrodniczy , z drugiej niewinna, szlachetna, błogosławiona, bohaterska „Bog, honor , ojczyzna” ofiara broniąca się modlitwą i pieśnią.

Tymczasem po niemieckiej napaści na Polskę dla 12 % obywateli polskich wyrastał gdzieś z najczarniejszych pokładów antyludzkiej natury wróg nr 3 – fanatyczny,ciemny, straszny, upiorny, potwór - sąsiad zza między.
Gadzinowa propaganda nazistowska z premedytacją głosiła na okupowanej ziemi polskiej, że Żydzi to śmieci, parchy, pasożyty, szczury. Goebbels wiedział , że z łatwością trafi do antysemickiej duszy pielęgnowanej i gloryfikowanej od wieków Polaka – antyżydowskiego paranoika z żydowskim przecie rodowodem swojej religii. Natychmiast znaleźli się amatorzy łatwego „legalnego” zarobku. Wśród obywateli polskich żydowskiego pochodzenia zapanowała złowieszcza trwoga. Bardzo trudno było określić, co komu w „duszy” gra. Kto jest prawym, przyjaznym Polakiem, a kto jest draniem.



Zaczęto denuncjować Żydów. Apetyty jednak rosły. Przed donosami jeszcze był zyskowny szantaż, potem kradzieże w biały dzień, które właściwie były dzikim rabunkiem żydowskiego mienia, by ostatecznie przerodzić się w motywowaną ideologicznie ludobójczą zbrodnię, np. w znane już powszechnie Jedwabne. Tym bardziej haniebne, że działo się to nierzadko bez obecności i bezpośredniej zachęty okupanta


„Łapanie i mordowanie „szczurów” stało się nierzadkim procederem. Polowania na ludzi w tym dzieci i kobiety w zapadłych wioskach przypominały średniowieczne pogromy. Zmuszano do kopania dołów za wsią, a następnie bito, kopano , siekierami, widłami, sztachetami mordowano i jeszcze prawie żywych zakopywano.Często na oczach własnych dzieci. Największym szczęściem ze strony ofiar było zastrzelenie, tyle że oprawcy mieli za mało broni. „

Tego nie da się zasłonić szlachetnością rodaków chroniących z narażeniem życia Żydów.
Dopiero po wojnie z lekkim opóźnieniem ( pogromy kielecki i inne)skończył się ten zbrodniczy proceder

Może w wielkiej ciszy i zadumie bez fanfaronad obchodzić powinniśmy tę rocznicę.
Mój dziadek, bronił Lwowa.
Był zwykłym szeregowcem.
Jak go Moskale zwolnili, szedł do domu.
W mundurze.
Pod bramą dostał w pysk od pijanego
pejsatego gudlaja, w czapce z czerwoną gwiazda.
"Koniec waszych rzadow, polskie świnie!"
usłyszał.
Były jeszcze żydowskie bramy trochę witające sowieckich agresorów.
Dziwny przypadek, no nie?
Handlowy narodek zawsze wiedział, gdzie są konfiturki.
Antycypując...
Wśród powojennych oprawców, torturujących i
mordujacych polskich patriotów " królowali" przedstawiciele 'narodu wybranego'...

To tak dla równowagi....
Ostatnio zmieniony poniedziałek 02 wrz 2019, 13:14 przez gugu77, łącznie zmieniany 3 razy.
w reku mam roze
i uszy za duze
a seru moniuszko mi gra...

Awatar użytkownika
gugu77
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 15651
Rejestracja: piątek 03 lut 2017, 21:25
Płeć: nieokreślona
Jestem: kosmita

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693637

Nieprzeczytany post autor: gugu77 »

gugu77 pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 13:10
Andromeda pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 11:17 Jedwabne 1941.jpg
Bez najmniejszej wątpliwości należy się ojczyźniana i ludzka pamięć o ofiarach wojennej zbrodni. Jednak ponad grobami uniósł się przesadnie wypolerowany przekaz ideowo - „patriotyczny”.

Z niezwykłym patosem, celebracją i potokiem patriotycznych słów obchodziliśmy rocznicę 1 IX 1939 roku napaści dwóch bandytów na Polskę. Od lat malujemy obraz bohaterskiej, niezłomnej, nieskazitelnej ojczyzny pożeranej przez bestie.Łza się w oku kręci. Ostatnio nawet Trumpa do tego płaczu chciano włączyć, ale się wykręcił.
Stworzony został niestety wielce fałszywy dwubiegunowy mitologiczny obraz historii. Z jednej strony okupant naprawdę straszny, okrutny, zbrodniczy , z drugiej niewinna, szlachetna, błogosławiona, bohaterska „Bog, honor , ojczyzna” ofiara broniąca się modlitwą i pieśnią.

Tymczasem po niemieckiej napaści na Polskę dla 12 % obywateli polskich wyrastał gdzieś z najczarniejszych pokładów antyludzkiej natury wróg nr 3 – fanatyczny,ciemny, straszny, upiorny, potwór - sąsiad zza między.
Gadzinowa propaganda nazistowska z premedytacją głosiła na okupowanej ziemi polskiej, że Żydzi to śmieci, parchy, pasożyty, szczury. Goebbels wiedział , że z łatwością trafi do antysemickiej duszy pielęgnowanej i gloryfikowanej od wieków Polaka – antyżydowskiego paranoika z żydowskim przecie rodowodem swojej religii. Natychmiast znaleźli się amatorzy łatwego „legalnego” zarobku. Wśród obywateli polskich żydowskiego pochodzenia zapanowała złowieszcza trwoga. Bardzo trudno było określić, co komu w „duszy” gra. Kto jest prawym, przyjaznym Polakiem, a kto jest draniem.



Zaczęto denuncjować Żydów. Apetyty jednak rosły. Przed donosami jeszcze był zyskowny szantaż, potem kradzieże w biały dzień, które właściwie były dzikim rabunkiem żydowskiego mienia, by ostatecznie przerodzić się w motywowaną ideologicznie ludobójczą zbrodnię, np. w znane już powszechnie Jedwabne. Tym bardziej haniebne, że działo się to nierzadko bez obecności i bezpośredniej zachęty okupanta


„Łapanie i mordowanie „szczurów” stało się nierzadkim procederem. Polowania na ludzi w tym dzieci i kobiety w zapadłych wioskach przypominały średniowieczne pogromy. Zmuszano do kopania dołów za wsią, a następnie bito, kopano , siekierami, widłami, sztachetami mordowano i jeszcze prawie żywych zakopywano.Często na oczach własnych dzieci. Największym szczęściem ze strony ofiar było zastrzelenie, tyle że oprawcy mieli za mało broni. „

Tego nie da się zasłonić szlachetnością rodaków chroniących z narażeniem życia Żydów.
Dopiero po wojnie z lekkim opóźnieniem ( pogromy kielecki i inne)skończył się ten zbrodniczy proceder

Może w wielkiej ciszy i zadumie bez fanfaronad obchodzić powinniśmy tę rocznicę.
Mój dziadek, bronił Lwowa.
Był zwykłym szeregowcem.
Jak go Moskale zwolnili, szedł do domu.
W mundurze.
Pod bramą dostał w pysk od pijanego
pejsatego gudlaja, w czapce z czerwoną gwiazda.
"Koniec waszych rzadow, polskie świnie!"
usłyszał.
Były jeszcze żydowskie bramy trochę witające sowieckich agresorów.
Dziwny przypadek, no nie?
Handlowy narodek zawsze wiedział, gdzie są konfiturki.
Antycypując...
Wśród powojennych oprawców, torturujących i
mordujacych polskich patriotów " królowali" przedstawiciele 'narodu wybranego'...

To tak dla równowagi....
Erratka !!!
Zamiast "trochę", miało być "triumfalne"
Pierdzielony edytor textu w telefonie..
w reku mam roze
i uszy za duze
a seru moniuszko mi gra...

Awatar użytkownika
zerocin
STAŁY BYWALEC
STAŁY BYWALEC
Reakcje:
Posty: 2546
Rejestracja: piątek 11 mar 2016, 18:33
Płeć: nieokreślona

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693677

Nieprzeczytany post autor: zerocin »

Jakie tam triumfalne powitanie, kiedy rzeczywistość tak samo żałosna. Stosunek Stalina do żydów był tylko w niewielkim stopniu lepszy od faszystowskiego. Różnica była natomiast w skutecznej propagandzie - Hitler już w "Mein Kampf" odkrył karty i dokładnie opisał, co ma zamiar zrobić, Stalin natomiast nie działał tak jawnie. Był też bardziej subtelny. Stąd też żydom w zajmowanej przez Rosjan wschodniej Polsce mogło się wydawać, że pod ich butem będą się mogli czuć bezpieczniej. Polecam książkę:

Obrazek

Nie należy tak łatwo wierzyć w to, że Rosjanie kochali żydów i to z wzajemnością. Propaganda komunistyczna była bardzo skuteczna także w innych dziedzinach, porównajmy lata 1939-40. Hitler zajmuje po kolei Danię, Norwegię, Holandię, Belgię i w końcu Francję, później jeszcze wkracza na Bałkany i cały czas ma opinię tego "złego" człowieka. Bandyty, prowadzącego agresywną i ekspansywna politykę. Stalin w tym samym czasie zajmuje Litwę, Łotwę Estonię (te trzy kraje dwuetapowo - najpierw wymusza na nich zgodę na dyslokacje swoich wojsk, kilka miesięcy później włącza je brutalnie w skład ZSRR), Besarabię i Bukowinę, w końcu pod prześmiesznym pretekstem w pełni porównywalnym z prowokacją gliwicką atakuje Finlandię, ale jego nikt na zachodzie nie uważa za "złego". Mimo, że wszystkiego tego dokonał w porozumieniu z Hitlerem wciąż jest traktowany jako potencjalny sojusznik.

Nikt nie dostrzegał jego prawdziwych intencji, dlaczego mieliby dostrzegać je żydzi?
"...nic nie wiem...znaczy nie czytałem, bo tv nie oglądam..."
Z forum.

Awatar użytkownika
gugu77
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 15651
Rejestracja: piątek 03 lut 2017, 21:25
Płeć: nieokreślona
Jestem: kosmita

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693689

Nieprzeczytany post autor: gugu77 »

zerocin pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 16:31 Jakie tam triumfalne powitanie, kiedy rzeczywistość tak samo żałosna. Stosunek Stalina do żydów był tylko w niewielkim stopniu lepszy od faszystowskiego. Różnica była natomiast w skutecznej propagandzie - Hitler już w "Mein Kampf" odkrył karty i dokładnie opisał, co ma zamiar zrobić, Stalin natomiast nie działał tak jawnie. Był też bardziej subtelny. Stąd też żydom w zajmowanej przez Rosjan wschodniej Polsce mogło się wydawać, że pod ich butem będą się mogli czuć bezpieczniej. Polecam książkę:

Obrazek

Nie należy tak łatwo wierzyć w to, że Rosjanie kochali żydów i to z wzajemnością. Propaganda komunistyczna była bardzo skuteczna także w innych dziedzinach, porównajmy lata 1939-40. Hitler zajmuje po kolei Danię, Norwegię, Holandię, Belgię i w końcu Francję, później jeszcze wkracza na Bałkany i cały czas ma opinię tego "złego" człowieka. Bandyty, prowadzącego agresywną i ekspansywna politykę. Stalin w tym samym czasie zajmuje Litwę, Łotwę Estonię (te trzy kraje dwuetapowo - najpierw wymusza na nich zgodę na dyslokacje swoich wojsk, kilka miesięcy później włącza je brutalnie w skład ZSRR), Besarabię i Bukowinę, w końcu pod prześmiesznym pretekstem w pełni porównywalnym z prowokacją gliwicką atakuje Finlandię, ale jego nikt na zachodzie nie uważa za "złego". Mimo, że wszystkiego tego dokonał w porozumieniu z Hitlerem wciąż jest traktowany jako potencjalny sojusznik.

Nikt nie dostrzegał jego prawdziwych intencji, dlaczego mieliby dostrzegać je żydzi?
Czy dostrzegali, czy nie, jest mi obojętne.
Staram się opisywac zjawiska, oraz doświadczenie rodzinne.
Stalin traktowal wszystkich "instrumentalnie"
Jak mu się zużyli, lub urośli za bardzo, dostawali kulke w tyl glowy, lub ladowali w gułagu.
w reku mam roze
i uszy za duze
a seru moniuszko mi gra...

Awatar użytkownika
zerocin
STAŁY BYWALEC
STAŁY BYWALEC
Reakcje:
Posty: 2546
Rejestracja: piątek 11 mar 2016, 18:33
Płeć: nieokreślona

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693718

Nieprzeczytany post autor: zerocin »

OK. Tyle tylko, że czyjaś pamięć historyczna to nie to samo co historyczna prawda.
"...nic nie wiem...znaczy nie czytałem, bo tv nie oglądam..."
Z forum.

Awatar użytkownika
gugu77
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 15651
Rejestracja: piątek 03 lut 2017, 21:25
Płeć: nieokreślona
Jestem: kosmita

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693719

Nieprzeczytany post autor: gugu77 »

zerocin pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 19:34 OK. Tyle tylko, że czyjaś pamięć historyczna to nie to samo co historyczna prawda.
A która to?
Bo wg. gorali galicyjskich sa ich trzy rodzaje.
w reku mam roze
i uszy za duze
a seru moniuszko mi gra...

Awatar użytkownika
zerocin
STAŁY BYWALEC
STAŁY BYWALEC
Reakcje:
Posty: 2546
Rejestracja: piątek 11 mar 2016, 18:33
Płeć: nieokreślona

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693730

Nieprzeczytany post autor: zerocin »

Ta, która jest oparta na faktach. Ta galicyjska opiera się właśnie na różnych takich wspominkach historycznych.
"...nic nie wiem...znaczy nie czytałem, bo tv nie oglądam..."
Z forum.

Awatar użytkownika
gugu77
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 15651
Rejestracja: piątek 03 lut 2017, 21:25
Płeć: nieokreślona
Jestem: kosmita

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693746

Nieprzeczytany post autor: gugu77 »

zerocin pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 19:51 Ta, która jest oparta na faktach. Ta galicyjska opiera się właśnie na różnych takich wspominkach historycznych.
To, o czym pisze to sa fakty.
w reku mam roze
i uszy za duze
a seru moniuszko mi gra...

Awatar użytkownika
zerocin
STAŁY BYWALEC
STAŁY BYWALEC
Reakcje:
Posty: 2546
Rejestracja: piątek 11 mar 2016, 18:33
Płeć: nieokreślona

Re: Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku

#693750

Nieprzeczytany post autor: zerocin »

gugu77 pisze: poniedziałek 02 wrz 2019, 20:34To, o czym pisze to sa fakty.
Raczej nie. Poza obrazkami z propagandowych kronik radzieckich brak jest wiarygodnych źródeł dotyczących rzekomego "triumfalnego" powitania Armii Czerwonej we wschodniej Polsce. Ja oczywiście nie wykluczam, że taki przypadki mogły mieć gdzie nie gdzie miejsce, jednak z pewnością nie było to regułą.
"...nic nie wiem...znaczy nie czytałem, bo tv nie oglądam..."
Z forum.

ODPOWIEDZ

Wróć do „HISTORIA”