Aresztowany w lipcu 1940 roku trafił do Auschwitz, gdzie ze względu na swoje umiejętności został przydzielony do specjalnego komando rozpoznawczego Wydziału Politycznego wewnętrznej policji obozu. Jego zadaniem było przede wszystkim wykonywanie zdjęć portretowych do kartotek przechowywanych przez administrację obozu. Nakładano na niego również obowiązek dokumentowania eksperymentów medycznych. Niemcy zamawiali u niego także prywatne zdjęcia i pocztówki, które wysyłali rodzinom.
Jak szacuje sam Brasse, w czasie pobytu w obozie wykonał około 50 tys. fotografii.
https://www.cda.pl/video/347260643
Niezwykle poruszająca opowieść, zwłaszcza gdy pan Brasse wyznał, iż w pewnym momencie przeklął najpierw Boga, a potem własną matkę, że go urodziła...
Nie rozumiem ludzi wyjeżdżających do niemiec, by tam pracować. Naczytałam się opowieści o tym, co to bydło wyprawiało z Polakami w czasie II Wojny Światowej, czytałam Pamiętniki więźniów obozów koncentracyjnych i gardzę tymi, którzy tam wyjeżdżają by tym mordercom i złodziejom tyłki podcierać.
Powyższy dokument jest tylko maleńkim wycinkiem okropnych wspomnień jednego z bohaterów. Ale zobaczcie sami. Ku pamięci...






