Strona 1 z 3

Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 05:36
autor: kana
Jak co roku z okazji Powstania Warszawskiego, odbyło się wspólne śpiewanie piosenek z tamtego okresu.
Zawsze ogarnia mnie wtedy wzruszenie, któremu nie mogę się oprzeć.
To były okrutne, ciężkie czasy a poświęcenie tych młodych godne jest najwyższego szacunku.

Jak co roku, pokazali śpiewającego Dudę. Zawsze mnie intrygowało to, czy faktycznie on jest na tym placu, czy po prostu wmontowali go w tłum, co przy współczesnej technice jest całkiem możliwe.

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 06:48
autor: boldusia40
Myślę, że nie.
Tradycja śpiewania jest piękna, bo trzeba pamiętać o Bohaterach.
Wczoraj słyszałam przemówienie pani Wandy Traczyk- Stawskiej. Cmentarz Powstańców Warszawskich.
To co mówiła o godności, o Powstańcach, o Ludziach, o Izbie pamięci, Cmentarzu, wolności.
To mówiła do wszystkich, prezydenci Polski i Warszawy też byli.
Mamy takich- jak Ona, i to jest piękne.

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 09:08
autor: zerocin
Nie o "bohaterach" należy pamiętać. Należy pamiętać o Ofiarach.

Ci "bohaterzy" przeprowadzili akcję wojskową, której nie da się określić inaczej niż mianem całkowitego dyletanctwa. W pierwszych dniach Niemcy wcale nie byli w dobrej sytuacji - uwikłani w walki pod Radzyminem i Wołominem nie mogli lekko i szybko przerzucić do Warszawy wojsk z frontu (dlatego ściągnęli szumowiny Dirlewangera i Kamińskiego). W samym mieście do walki mogli w zasadzie rzucić tylko siły policyjne. Nawet liczebnie byli słabsi od powstańców, choć rzecz jasna byli zdecydowanie lepiej uzbrojeni.

Tym niemniej Komorowski i jego ludzie w ogóle nie potrafili tego wykorzystać. Przede wszystkim należało wybrać mniejszą ilość celów do opanowania, skoncentrować się na tych strategicznych - mam tu na myśli przede wszystkim mosty. Po co było na przykład wzniecać walki na Woli, odciętej od reszty miasta ruinami getta? Owszem, w wolskich zakładach montowano broń, ale nie na tak ogromną skalę, by maszyn nie można było wcześniej przerzucić po cichu w bezpieczniejsze miejsca. Później dowództwo oczywiście nie miało żadnych możliwości udzielenia wsparcia walczącym na Woli i wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

A jaki pierwszy ruch zrobili Niemcy? Natychmiast wzmocnili posterunki na mostach.

Inny paradoks - wśród oddziałów AK był jeden, można tak powiedzieć, "elitarny". To było około trzystu ludzi, względnie dobrze uzbrojonych i wyszkolonych, niektórzy brali udział jeszcze w kampanii wrześniowej. Zamiast ruszyć do walki o cele strategiczne musieli bronić sztabu Komorowskiego na Dzielnej, któremu już 2 sierpnia zaczęło grozić okrążenie (podkreślam - mowa jest o pierwszych dniach walk).

Niewykorzystywanie radia. Komorowski świetnie używał go do komunikacji z Londynem, ale nikt nie wpadł na pomysł wykorzystania go do kontaktów z walczącymi oddziałami, co pozwoliłoby koordynować działania, a być może także podciągać bliżej miasta oddziały leśne, które również mogłyby walczących wspomagać.

Tego typu błędów popełniono stanowczo zbyt dużo i nie da się prosto powiedzieć, że nie udało się, bo Stalin nie pomógł. Oczywiście jego postawa też miała znaczenie, ale popatrzmy najpierw na własne błędy i przestańmy wreszcie gadać o jakichś "bohaterach". To była tylko bohaterszczyzna.

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 19:29
autor: boldusia40
boldusia40 pisze: niedziela 02 sie 2020, 06:48 Myślę, że nie.
Tradycja śpiewania jest piękna, bo trzeba pamiętać o Bohaterach.
Wczoraj słyszałam przemówienie pani Wandy Traczyk- Stawskiej. Cmentarz Powstańców Warszawskich.
To co mówiła o godności, o Powstańcach, o Ludziach, o Izbie pamięci, Cmentarzu, wolności.
To mówiła do wszystkich, prezydenci Polski i Warszawy też byli.
Mamy takich- jak Ona, i to jest piękne.







A i jeszcze dodam.
Panie, które tłumaczyły na język migowy piosenki powstańcze. Super i brawo.
Level master, world championship!

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 19:44
autor: krat1
zerocin pisze: niedziela 02 sie 2020, 09:08 Nie o "bohaterach" należy pamiętać. Należy pamiętać o Ofiarach.

Ci "bohaterzy" przeprowadzili akcję wojskową, której nie da się określić inaczej niż mianem całkowitego dyletanctwa. [...]
Kilkadziesiąt lat PO, to każda bitwa jest do wygrania przez obydwie strony.

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 20:26
autor: bestia
co roku 1.08 ten sam temat: powstanie warszawskie. Ja powiem tyle: pamiętajmy o tych co zginęli. Ja straciłem pradziadka. 7.08.

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 20:44
autor: zerocin
krat1 pisze: niedziela 02 sie 2020, 19:44Kilkadziesiąt lat PO, to każda bitwa jest do wygrania przez obydwie strony.
Zgoda.

Tyle tylko, że każda operacja wojskowa powinna być wcześniej zaplanowana. W przypadku "Burzy" plan zakładał, że walk o miasta miało w ogóle nie być. Jeszcze w drugiej połowie lipca 1944 r. z Warszawy wywożono broń - której potem tak brakowało. Można powiedzieć, że decyzję o rozpoczęciu walk w stolicy podjęto ad hoc.

Ale nawet w takiej sytuacji można było osiągnąć więcej.

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 20:55
autor: krat1
zerocin pisze: niedziela 02 sie 2020, 20:44
krat1 pisze: niedziela 02 sie 2020, 19:44Kilkadziesiąt lat PO, to każda bitwa jest do wygrania przez obydwie strony.
Zgoda.

Tyle tylko, że każda operacja wojskowa powinna być wcześniej zaplanowana. W przypadku "Burzy" plan zakładał, że walk o miasta miało w ogóle nie być. [...]
A doszło do walki o miasto tylko dlatego, że weszła geopolityka. Ja napisałem, że każda bitwa nawet ta pod Grunwaldem jest do wygrania gdy zasiądą nad mapami generałowie co mieli w uczelni wałkowane ich przebieg, rozkład sił itd... Nawiasem biorąc gdyby nie śmierć Ugadeja w 1241, to bitwy o Wiedeń Sobieskiego by mogło nie być. I wygrywaj tu nieodbytą bitwę. :-)

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 21:03
autor: zerocin
Akurat pola pod Grunwaldem stały się miejscem bitwy przez przypadek...

Re: Warszawiacy śpiewają...

: niedziela 02 sie 2020, 21:27
autor: krat1
zerocin pisze: niedziela 02 sie 2020, 21:03 Akurat pola pod Grunwaldem stały się miejscem bitwy przez przypadek...
Podobnie jak data śmierci Ugadeja... przypadek. Przypadki rządzą historią bardziej niż się wydaje. Po fakcie czyli po przegraniu bitwy gdy się zna wszystkie okoliczności, "wygranie" jej to drobiazg.