#738123
autor: Lady Li » sobota 09 maja 2020, 17:51
fifi pisze: sobota 09 maja 2020, 16:32
nie wiem co i komu napisać; w sumie wszystko prawda, ja wiem. mam dość w jakimś sensie for wszelkich, głównie chyba za sprawą osoby, którą uwielbiałam. Laurę faktycznie nadal "kocham" choć ja zawsze mówiłam, że dostrzegam wady Jej. ja nawet w tej chwili nie wiem czy nie piszę tego specjalnie, by zbanowała mnie. chyba przerwy potrzebuję.
cogito, dzięki - tzn. ja to odebrałam - to, co napisałeś - jako obronę mnie, ale jak się pomyliłam to też żaden problem; w sumie to ja zawsze mówiłam, że trudno znaleźć na forach osobę głupszą niż ja
pozdrawiam wszystkich, bawcie się.
Cytuję Twój post celowo, by wypłynął na wierzch - po zaakceptowaniu pozostałby gdzieś tam w środku wątku przeoczony, a przecież nie o to chodzi...
Nie siedzę non-stop w Internecie i stąd te opóźnienia, sorki.
Doradzać Ci niczego nie będę, głupia nie jesteś i sama powinnaś wysnuć wnioski, a raczej już je wysnułaś, choć nie do końca - wyraźnie widać, że potrzebujesz kogoś sensownego, kogoś kto wyprowadzi Cię z tego bagiennego Matrixu. Widzę też, że się mocno pogubiłaś w tym wszystkim...
Nie chcę pisać o Laurce, bo czasu szkoda, a poza tym wstyd mi, by zajmować się kimś takim.

Naprawdę. I nie piszę tego złośliwie - po prostu nie chcę... Zresztą ludzi obecnych na Kath. też to drażni - chcą miłej, spokojnej atmosfery, życzliwej zabawy, a nie idiotycznych wojenek, co pragnę dla nich uszanować, zwłaszcza że większość z nich uciekła tutaj (już dawno) z laurowego bagienka.
Jak poczujesz potrzebę, to napisz do mnie maila:
adm.lilianna@interia.pl
I już nigdy nikomu z niczego się nie tłumacz - to Twoje życie, to Ty masz je przeżyć po swojemu, a nie po laurowemu. Zniszczyła wiele osób. Chcesz być kolejną?
Jeśli tak - mi nic do tego - to Twoje życie, ale jak napiszesz do mnie maila, to na pewno nie zostawię Cię bez wsparcia psychicznego.
Zrobisz jak uważasz. Tak czy siak - gwarantuję pełną dyskrecję. Zawsze Cię lubiłam i rozumiałam Twoje poczynania mimo wszystko i nawet nie mam o to żalu, naprawdę Marta...
[quote=fifi post_id=738092 time=1589034727]
nie wiem co i komu napisać; w sumie wszystko prawda, ja wiem. mam dość w jakimś sensie for wszelkich, głównie chyba za sprawą osoby, którą uwielbiałam. Laurę faktycznie nadal "kocham" choć ja zawsze mówiłam, że dostrzegam wady Jej. ja nawet w tej chwili nie wiem czy nie piszę tego specjalnie, by zbanowała mnie. chyba przerwy potrzebuję.
cogito, dzięki - tzn. ja to odebrałam - to, co napisałeś - jako obronę mnie, ale jak się pomyliłam to też żaden problem; w sumie to ja zawsze mówiłam, że trudno znaleźć na forach osobę głupszą niż ja ;P
pozdrawiam wszystkich, bawcie się.
[/quote]
Cytuję Twój post celowo, by wypłynął na wierzch - po zaakceptowaniu pozostałby gdzieś tam w środku wątku przeoczony, a przecież nie o to chodzi...
Nie siedzę non-stop w Internecie i stąd te opóźnienia, sorki. :-)
Doradzać Ci niczego nie będę, głupia nie jesteś i sama powinnaś wysnuć wnioski, a raczej już je wysnułaś, choć nie do końca - wyraźnie widać, że potrzebujesz kogoś sensownego, kogoś kto wyprowadzi Cię z tego bagiennego Matrixu. Widzę też, że się mocno pogubiłaś w tym wszystkim...
Nie chcę pisać o Laurce, bo czasu szkoda, a poza tym wstyd mi, by zajmować się kimś takim. :dobani: Naprawdę. I nie piszę tego złośliwie - po prostu nie chcę... Zresztą ludzi obecnych na Kath. też to drażni - chcą miłej, spokojnej atmosfery, życzliwej zabawy, a nie idiotycznych wojenek, co pragnę dla nich uszanować, zwłaszcza że większość z nich uciekła tutaj (już dawno) z laurowego bagienka.
Jak poczujesz potrzebę, to napisz do mnie maila: adm.lilianna@interia.pl
I już nigdy nikomu z niczego się nie tłumacz - to Twoje życie, to Ty masz je przeżyć po swojemu, a nie po laurowemu. Zniszczyła wiele osób. Chcesz być kolejną? :zlosliwiec:
Jeśli tak - mi nic do tego - to Twoje życie, ale jak napiszesz do mnie maila, to na pewno nie zostawię Cię bez wsparcia psychicznego.
Zrobisz jak uważasz. Tak czy siak - gwarantuję pełną dyskrecję. Zawsze Cię lubiłam i rozumiałam Twoje poczynania mimo wszystko i nawet nie mam o to żalu, naprawdę Marta...