Polskie obozy koncentracyjne istniały naprawdę!

Różne wątki historyczne
Awatar użytkownika
Lady Li
Założycielka KATHARSIS
Założycielka KATHARSIS
Reakcje:
Posty: 45365
Rejestracja: piątek 06 mar 2015, 20:43
Lokalizacja: Górny Śląsk - Racibórz
Płeć: Jędza
Jestem: adm.lilianna@interia.pl
Znak zodiaku: Waga

Polskie obozy koncentracyjne istniały naprawdę!

#105495

Nieprzeczytany post autor: Lady Li »

Polskie obozy koncentracyjne istniały naprawdę. Mało kto dziś pamięta, że Polacy po wojnie trzymali w Auschwitz Niemców, a warunki w nadzorowanych przez nich obozach na Śląsku nie różniły się zbytnio od tych panujących w łagrach na Syberii.


Raz na jakiś czas zagraniczne gazety nieświadomie określają nazistowskie obozy mianem „polskich obozów koncentracyjnych”. Za każdym razem wybucha burza w szklance wody, polska ambasada jest zbulwersowana, politycy w kraju również. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że polskie obozy koncentracyjne... naprawdę istniały. O dziwo, ten argument jeszcze nigdy nie przeniknął do publicznej debaty. O pewnych wstydliwych kartach historii łatwo w Polsce nie pamiętać.

Pisząc to nie mam bynajmniej na myśli znanego przypadku Berezy Kartuskiej. Chodzi mi o obozy znacznie brutalniejsze i w istocie niewiele ustępujące niemieckim Konzentrationslager. Wszyscy pamiętamy, że w styczniu 1945 roku rosyjskie wojska wyzwoliły Auschwitz. Później powstało tam muzeum, rzadko jednak przypomina się, że zaraz po wyswobodzeniu więźniów Rosjanie na nowo uruchomili Auschwitz. A dokładniej: Rosjanie i Polacy (NKWD i polskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego). Tyle tylko że teraz przebywali w nim Niemcy. Podobną praktykę stosowali wszyscy alianci. Amerykanie w Dachau trzymali byłych SS-manów, Brytyjczycy woleli wywozić Niemców na roboty przymusowe do swojego kraju. Część byłych żołnierzy (ale także cywili) zmuszali do pracy w obozach w Niemczech, np. w kopalniach. Innych wykorzystywali u siebie do odbudowy zniszczeń.

O los schwytanych Niemców najmniej troszczyli się Rosjanie. Pod Stalingradem wzięli do niewoli 90 000 osób. Pobyt w rosyjskich więzieniach i łagrach przeżyło 5000. To nieco ponad 5%! Wbrew pozorom Amerykanie zaraz po wojnie nie byli o wiele lepsi. W wyzwalanych obozach koncentracyjnych pozwalali jeńcom znęcać się nad ich katami, torturować ich, po czym zabijać takimi samymi metodami, jakich wcześniej używali naziści. Następnie do baraków wprowadzali schwytanych Niemców. W nadreńskich obozach, w których Amerykanie trzymali Niemców, zginęło oficjalnie 8000 osób. Odnalezione groby wskazują, że zabitych i zagłodzonych było co najmniej 32 000. Szacunki pozwalają przypuszczać, że rzeczywista liczba może być znacznie wyższa – nawet ponad 40 000. To kilka razy więcej niż zginęło w Katyniu.

Jeszcze swobodniej poczynali sobie Francuzi. Po zdobyciu Stuttgartu postanowili nawiązać do średniowiecznej tradycji i pozwolili żołnierzom przez trzy dni grabić, gwałcić i mordować. Bez żadnej kontroli i konsekwencji.

Wszystkie mocarstwa alianckie karały nie tylko jeńców, ale też cywili. Przydziały żywności były zbyt niskie, by przeżyć. We francuskiej strefie okupacyjnej nie sięgały nawet 1000 kalorii, umożliwiały więc co najwyżej wegetację. Gdyby nie czarny rynek, sytuacja żywieniowa Niemców po 1945 roku nie odbiegałaby od tej panującej w sowieckich łagrach. Była to w istocie planowa polityka karania przez głód.

Zaraz po wojnie każde z państw alianckich dostało swój przydział robotników przymusowych. Kwestia ta została ustalona już w 1943 roku na konferencji w Teheranie. Dokładna liczba robotników jest trudna do oszacowania – może chodzić nawet o 1,5 miliona. Największe potęgi nie tylko wykorzystywały ich same, ale także wypożyczały jeńców innym krajom. Belgowie dostali w prezencie od Amerykanów 30 000 więźniów, drugie tyle od Brytyjczyków. Na tej samej zasadzie Polacy otrzymali od Sowietów 80 000 robotników przymusowych, których ochoczo przyjęli.

Na lekcjach historii uczono nas, jak to warszawiacy wspólnym trudem odbudowywali zniszczone miasto. W rzeczywistości, tak stolicę, jak i wiele innych miast w dużej części rekonstruowali Niemcy. O warunki pracy i wyżywienie nikt nie dbał, stąd bardzo wysoka śmiertelność. Polacy traktowali ich z pogardą i brutalnością, podobnie jak kilka lat wcześniej naziści swych poddanych.

Część Niemców pracowała w zamkniętych obozach, niewiele różniących się od nazistowskich obozów pracy czy rosyjskich łagrów. W obozie w Świętoszowie (Neuhammer) na Śląsku śmiertelność wśród Niemców sięgała 15%. Oficjalnie zmarło ich tam 5400, liczba ta wydaje się jednak znacznie zaniżona. To rząd wielkości porównywalny z niektórymi obozami sowieckimi na Syberii. We wspomnianym już Auschwitz sytuacja była niewiele lepsza. Polskie władze umieszczały tam Niemców podejrzanych o członkostwo w NSDAP, Hitlerjugend i BDM, oraz niemieckich cywilów i Volksdeutschów. Oficjalnie od 1945 do 1946 zanotowano około 150 zgonów. Realna liczba jest nieznana.

Polacy nie tylko wykorzystywali Niemców do pracy, ale też nie spieszyli się z odesłaniem ich do domów. Zachodni alianci program wykorzystywania jeńców do pracy przymusowej zakończyli do 1948 roku. W Polsce wtedy było wciąż około 40 000 niemieckich pracowników przymusowych. Ponad 5000 wykorzystywano nadal w latach 50.

Oczywiście, o ile Polacy nie spieszyli się z uwolnieniem jeńców, o tyle bezwzględnie oczyszczali tak zwane ziemie wyzwolone z dotychczasowych mieszkańców. Ten drażliwy temat jest dobrze znany ze względu na ciągłe spory wokół niemieckiego Związku Wypędzonych. Dla bezstronnego historyka nie ulega wątpliwości, że przynajmniej przez kilka pierwszych miesięcy metody transportu Niemców niczym nie różniły się od tych stosowanych przez nazistów wobec Żydów.

Niemców wywożono towarowymi wagonami w potwornym ścisku, bez jedzenia i ogrzewania, często długimi dniami. Byli okradani, nawet z ubrań, bici, poniżani i brutalnie przeszukiwani. Nie dość, że za wywóz do Niemiec żądano od nich opłaty, to następnie rekwirowano wszystkie posiadane pieniądze i kosztowności. Sposób traktowania był dla każdego taki sam – niezależnie od tego, czy chodziło o zagorzałego nazistę, czy zdecydowanego przeciwnika poprzedniego ustroju. Część, w liczbie niemożliwej do dokładnego ustalenia, nie przeżyła.

histmag

"Polskie obozy koncentracyjne" - Paweł Sieger
Co się gapisz? Weź flamaster i coś napisz! ;P

szeryfowa
KOMENTATOR
KOMENTATOR
Reakcje:
Posty: 15208
Rejestracja: piątek 24 kwie 2015, 09:18
Płeć: kobieta
Znak zodiaku: Skorpion

Re: Polskie obozy koncentracyjne istniały naprawdę!

#108035

Nieprzeczytany post autor: szeryfowa »

Nie żyłam w tamtych czasach, ale warto przypomnieć,co robili Niemcy z narodem nie tylko polskim,jak Ich traktowali,jak przewozili bydlęcymi wagonami,po kilka tygodni w upale,mrozie,dlaczego więc Niemcy mieli być traktowani ulgowo? Wiemy też dobrze,że nie wszyscy oprawcy zostali odpowiednio ukarani,osądzeni, wielu z nich ukrywało się cały czas. Oni w obozach żadnego więźnia nie traktowali ulgowo,"słabych",katowali ,resztę zostawiali wilczurom ,a Ci co cudem jakoś to piekło przeżyli mają do dzisiaj (o ile jeszcze żyją) senne koszmary.I tak Polacy za łagodnie traktowali zwyrodnialców,chociaż jest powiedziane,że nikt nie musi być takim samym bandytą jak tamci,ale gdyby wojna się nie skończyła,nie wiem ilu jeszcze zginęłoby w obozach.To może opowiedzieć tylko ten który przeżył ten koszmar.
.....Nigdy nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą nie dostrzec różnicy.....

ODPOWIEDZ

Wróć do „HISTORIA”