@cogito13, ten N. Sparks pisze jak Danielle?
Chyba tak, bo na okładkach książek widzę parki zakochanych
Nie. To nie dla mnie. Takie babskie pitu pitu zaczęłam czytać w podstawówce.
Wątek miłosny w książkach nie jest zły, pod warunkiem, że pisał np. Dumas, Austen, Zola, Kraszewski, czy też Rodziewiczówna.
Mówisz, że nie czytałeś Tokarczuk. Ja też.
Nie zdaje się na opinię innych.
Drgawek dostaję kiedy słyszę:
To każdy musi znać!
Twórczości Lema też nie znam. Owszem, wypożyczyłam kilka pozycji. Po pierwszej byłam głupsza niż jestem.
Czytanie samo w sobie, ma na celu pobudzić nasze emocje i szare komórki. Poszerzyć wiedzę. Nigdy nie dokończę czytania, jeśli autor nie ma lekkiego piora.
Tu na forum wspomniałam wcześniej, że męczę się przy dwóch ksiażkach.
Churchill i Aleksander Wielki.
Ciekawe postacie historyczne, a tak ujowo napisane
Nigdy nie polecam innym co warto przeczytać. Kto lubi, wie po co sięgać.
Dla przykładu. Bardzo płynnie i z zapartym tchem czytałam
"Mouli Rouge", biografia Lautreca.
Nie,nie,nie. Nie interesuję się malarstwem, a przeczytałam to z ogromną przyjemnością.
Bo ciekawie napisana.